Za obelżywy wpis w internecie można nawet trafić za kratki
Jestem wykładowcą uniwersyteckim
– opowiada pan Jan. W tym roku prowadzę grupę
magistrantów. Sprawdzając prace, trafiłem na
plagiat. I wtedy zaczęły się moje problemy. Na
facebookowym koncie studentów pojawił się
anonimowy wpis dotyczący mojej osoby. Jego autor
twierdzi, że prowadzę bujne życie seksualne i
molestuję studentki, a te, które mi odmawiają,
mają ze mną problemy. Co robić, przecież
nie mogę pozwolić na takie rzeczy.