Jak wojna celna, to wojna. Krew już płynie, a biliony dolarów znikają. Czy to początek krwawej łaźni i kryzysu?
Wojna celna Donalda Trumpa z resztą świata zaczęła się kilka miesięcy temu. Dopóki jednak była to wojna na słowa lub pojedyncze decyzje, z których część była wycofywana, uczestnicy rynków za bardzo się tym nie przejmowali. Ale „dzień wyzwolenia” nie mógł już zostać zignorowany. Na efekty nie trzeba było długo czekać: w czwartek i piątek giełdy na całym świecie, ten najczulszy barometr światowej gospodarki, spłynęły obficie krwią, czyli zaświeciły się na czerwono i zanurkowały. A to może być tylko początek, wstęp do potężnego globalnego kryzysu.