Każdy może być masażystą. Brakuje kontroli nad kompetencjami fizjoterapeutów
Pan Zbigniew miał latem poważny
wypadek. Złamanie, zwichnięcie, potłuczenia.
Spędził pewien czas w szpitalu, udało mu
się stanąć na nogi. Teraz jednak czeka go
długa rehabilitacja. Ogromne kolejki do gabinetów
fizjoterapeutów publicznej służby zdrowia nie
rokują dobrze. – Nie chcę i nie mogę
czekać pół roku na zabiegi, bo przez ten czas
stracę sprawność do reszty. Muszę
zacząć ćwiczenia i masaże już
dziś. Dlatego postanowiłem skorzystać z
prywatnego gabinetu. Trudno, zapłacę za pomoc. Ale
gdy rozpocząłem poszukiwania, poczułem
się zagubiony. Ofert i reklam jest mnóstwo, ale
opieka fizjoterapeuty to nie zakup marchewki. Jak
sprawdzić, że mam do czynienia z prawdziwym
specjalistą, a nie jakimś hochsztaplerem –
zastanawia się czytelnik