Przedwyborcze pudrowanie publicznych finansów: Jak rząd manipuluje liczbami [OPINIA]
Nieoczekiwanie finanse publiczne znalazły się w głównym nurcie kampanii prezydenckiej. Nie, to nie jest dyskusja o tym, do jakiego stanu możemy się zadłużyć, żeby wyciągnąć gospodarkę z recesji, nikogo nie interesują reguły fiskalne czy progi ostrożnościowe. Debata o finansach publicznych jest taka, jak wszystkie w tej kampanii, czyli odwołuje się do emocji, a niekoniecznie rozumu, co w przypadku tak hermetycznego zagadnienia przeradza się w groteskę. Oto Rafał Trzaskowski, kandydat PO na prezydenta, wyraźnie sugeruje, że rząd ukrywa prawdę o finansach publicznych. W domyśle: jest aż tak źle, że władza woli milczeć o budżecie, bo mogłoby to zaszkodzić starającemu się o drugą kadencję prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Ale jednocześnie sam zgłasza obietnice warte – licząc z grubsza – 50 mld zł, nie wdając się w szczegóły, gdzie zamierza znaleźć te pieniądze.