Łukaszenka przymierzył trumnę na pogrzebie Makieja
N ic nie mówi więcej o obecnym położeniu Białorusi niż zdjęcie Alaksandra Łukaszenki stojącego nad trumną Uładzimira Makieja. Stężała twarz dyktatora – wyglądająca jakby to on zmarł, a nie szef MSZ – ujawnia jego lęk. Strach przed przyznaniem, gdzie zabrnął w ponad dwa lata po stłumieniu protestów w Mińsku, które wybuchły po sfałszowanych przez niego wyborach z sierpnia 2020 r. Do niedawna pewny siebie dyktator dziś jest marionetką obawiającą się o własne życie.
Gdy trumna z ciałem Makieja podążała na stołeczny cmentarz wschodni, na Białoruś ciągnęły eszelony z uzbrojeniem rosyjskim. Szef MSZ, a w czasach ZSRR oficer wywiadu wojskowego, był urzędnikiem, który może i markował próby układania się z Zachodem. Niemniej był też tym, który na tym Zachodzie miał kontakty i z punktu widzenia Kremla stanowił zagrożenie dla powodzenia anszlusu Białorusi. To on organizował rozmowy z Watykanem i miał możliwości poszerzania manewru białoruskiej dyplomacji. Między innymi dlatego został zaproszony do Łodzi na ruszające w czwartek posiedzenie ministerialne OBWE (ostatecznie pojedzie stały przedstawiciel Białorusi przy OBWE Andrej Dapkiunas), mimo oczywistego uwikłania państwa w inwazję na Ukrainę.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.