Rosyjska armia wrażliwa na krytykę
Liczba spraw skierowanych do sądów z paragrafu dotyczącego dyskredytacji rosyjskiej armii sięga już 5 tys. Najczęściej zapadają kary grzywny
Praktycznie nie ma dnia, by ktoś w Rosji nie miał problemów z prawem za wyrażenie niezadowolenia z trwającej wojny z Ukrainą. W większości przypadków, zgodnie z obowiązującymi od 4 marca przepisami, sądy wyznaczają kary administracyjne w postaci grzywien o równowartości kilku tysięcy złotych.
W poniedziałek sąd obwodowy w Tiumeni skierował do ponownego rozpatrzenia sprawę Alisy Klimientowej, która napisała na asfalcie „Niet w…e!” (Nie dla w…y!). Sąd pierwszej instancji umorzył postępowanie, ponieważ – przynajmniej tak brzmiało uzasadnienie – uwierzył w zapewnienia kobiety, że miała na myśli hasło „Niet woble”, a nie „Niet wojnie”. „Wobła” to po rosyjsku płoć kaspijska, gatunek ryby żyjącej w największym jeziorze świata. Klimientowa dowodziła w sądzie, że kierowała się niechęcią do ryb. Jak komentowali zwolennicy ruchów antywojennych, udało jej się trafić na sędziego, który wykorzystał dowolny podsunięty pretekst, by nie karać za sprzeciw wobec agresji. Policja odwołała się jednak od orzeczenia, a drugi sędzia nie był już tak wyrozumiały. W międzyczasie hasło wzbudziło furorę w rosyjskim internecie; celebrytka Ksienija Sobczak wypuściła linię odzieży z hasłem „Niet woble”, a satyryk Siemion Slepakow nagrał piosenkę pod tym tytułem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.