Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Odbudowa w formacie normandzkim

Połączenie wizerunkowej pomocy wojskowej i wejście w energetykę może zniwelować pretensje Kijowa o naciski ze strony Paryża i Berlina na Ukrainę na krótko przed wybuchem wojny 24 lutego tego roku
Połączenie wizerunkowej pomocy wojskowej i wejście w energetykę może zniwelować pretensje Kijowa o naciski ze strony Paryża i Berlina na Ukrainę na krótko przed wybuchem wojny 24 lutego tego roku
3 listopada 2022
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Francja i Berlin eksponują swoje zaangażowanie w dostarczanie zestawów przeciwlotniczych, które mają chronić Ukrainę przed brakiem prądu i ciepła zimą. Zapowiadają też udział w odbudowie energetyki

Po kolejnych atakach na ukraińską infrastrukturę energetyczną Wołodymyr Zełenski poinformował, że Rosjanie zniszczyli całkowicie lub uszkodzili ok. 40 proc. tego sektora. We wtorek ukraińską stolicę odwiedziła unijna komisarz ds. energii Kadri Simson. „Jestem w Kijowie, aby zwiększyć skalę pomocy dla ukraińskiego sektora energetycznego (…) Byłam świadkiem zniszczeń” – napisała na Twitterze. Również we wtorek udział w odbudowie zapowiedział francuski prezydent. – Musimy działać przed zimą. Jesteśmy w pełni zmobilizowani, aby zwiększyć pomoc wojskową. Przede wszystkim obronę powietrzną – mówił Emmanuel Macron. Dodawał, że w sferze cywilnej Paryż zaangażuje się w odbudowę tego, co jest konieczne dla usprawnienia dostaw energii i wody. W grudniu ma odbyć się w Paryżu konferencja dotycząca właśnie tego tematu. Jak informuje Pałac Elizejski, chodzi o „zwiększenie poparcia dla Ukrainy ze strony francuskich firm”. Co w praktyce oznacza instalowanie biznesu francuskiego tam, gdzie już dziś można mu zapewnić przyszłe korzyści. Zełenski po deklaracji Macrona nazwał go „przyjacielem”.

Niedawno konferencja dotycząca odbudowy odbyła się w Berlinie. Połączono ją z wizytą w Kijowie Franka Waltera Steinmeiera, prezydenta RFN i byłego wieloletniego szefa MSZ z SPD między innymi w rządzie Gerharda Schroedera. Wiosną Ukraińcy – tuż przed jego pierwszą próbą przyjazdu do stolicy – poinformowali nieoficjalnymi kanałami, że nie życzą sobie go w Kijowie. Polityk SPD – w przeszłości gorący zwolennik budowania gazociągów po dnie morza Bałtyckiego i kantonizacji Ukrainy po wybuchu separatyzmu w 2014 r. – był już w Polsce i szykował się do wyjazdu. Po sygnale, że nie jest mile widziany, na szybko szukano narracji, która pozwoli mu wyjść z twarzą i uzasadnić dlaczego nie wsiadł do pociągu do Kijowa razem z Andrzejem Dudą i trzema przywódcami państw bałtyckich – Litwy, Łotwy i Estonii. 19 października Steinmeier odegrał się i w ostatniej chwili odwołał swój przyjazd. To była jednak tylko poza. Tuż przed kongresem w Berlinie teatralnie zmienił zdanie i pojawił się w Kijowie (odwołanie wizyty tłumaczono później względami bezpieczeństwa, mimo że mniej więcej w tym samym czasie w stolicy Ukrainy było kilku innych wysokich rangą polityków UE). Gdy znalazł się tam, prorządowa niemiecka agencja prasowa Deutsche Welle napisała o „perfekcyjnym wyczuciu czasu” przez Steinmeiera i o szansie „na normalizację”. Równolegle ruszał kongres berliński, na którym mówiono o „nowym planie Marshalla dla Ukrainy”, a prasa niemiecka nagłaśniała jako przełom wysłanie nad Dniepr jednego zestawu przeciwlotniczego IRIS-T SLM.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.