Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Najpierw zwycięstwo, potem odbudowa

27 października 2022
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

W torkowa konferencja dotycząca odbudowy Ukrainy zorganizowana przez pełniące prezydencję w G7 Niemcy oraz Komisję Europejską przyniosła właściwie tylko jeden wniosek - kraj będzie odbudowany i zachodnia koalicja państw nie zostawi Kijowa samego. Na poziomie symbolicznych deklaracji od lutego czy marca mamy więc właściwie status quo. I trudno też wszystkie inicjatywy dotyczące rekonstrukcji państwa po wojnie dziś traktować inaczej niż jako symboliczne wsparcie, międzynarodowy gest. Na płaszczyźnie mniej symbolicznej, a bardziej realnej mówimy o setkach miliardów euro. A szacunki dotyczące kosztów odbudowy kraju zmieniają się jak w kalejdoskopie – jeszcze do niedawna było to ok. 20 0 m ld euro, dziś to już według Banku Światowego powyżej 3 5 0 m ld euro.

Tymczasem 27 państw członkowskich UE ma problem z tym, żeby dostarczyć na przełomie października i listopada 9 mld euro wsparcia określanego jako pomoc makrofinansowa. Zostało ono zadeklarowane jeszcze w maju. Na razie Ukraina dostała z tej puli 3 mld euro, kolejne 3 mld są obecnie transferowane, a w sprawie pozostałych 3 mld nie została jeszcze podjęta decyzja. Osią sporu w gronie krajów UE jest to, czy pieniądze należy przekazywać w formie bezzwrotnych grantów czy też preferencyjnych pożyczek gwarantowanych budżetem UE. Dotychczas większość tych środków pochodziła z pożyczek, co zdaniem m.in. Niemiec może sprawiać w bliskiej przyszłości problem obu stronom: Ukrainie ze względu na konieczność spłaty pieniędzy, a UE z uwagi na rosnące koszty obsługi długu. Te wątpliwości były powodem opóźniania przekazywania deklarowanej pomocy finansowej ze strony UE, o czym wielokrotnie bardzo krytycznie wypowiadał się prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. A sprzeciw organizujących konferencję o odbudowie Niemiec, jak i każdego innego państwa, może opóźniać kolejne transze przekazywane Kijowowi. To upokarzające, że minister finansów Ukrainy Serhij Marczenko musi po ośmiu miesiącach trwania wojny deklarować i podkreślać w wywiadzie z Politico, że jego kraj naprawdę potrzebuje wsparcia finansowego.

W związku z przedłużającymi się rozmowami o ostatniej transzy 3 mld euro UE zaczęła więc coraz poważniej myśleć o stworzeniu stałego mechanizmu wsparcia, czyli ustrukturyzowania pomocy makrofinansowej. We wtorek w Berlinie szefowa KE Ursula von der Leyen stwierdziła, że jest silne poparcie dla regularnego wsparcia finansowego, jednak oficjalnie nie zostało jeszcze ono ogłoszone. Dokładnie te same wątpliwości co do nadzwyczajnych i jednorazowych wypłat jak wspomniane 9 mld euro Berlin zgłasza wobec stałych wypłat, które według nieoficjalnych informacji miałyby wynieść 1,5 mld euro miesięcznie. Łącznie UE miałaby dostarczyć 18 mld euro w przyszłym roku, co wraz z podobnym wkładem ze strony USA miałoby pozwolić na pokrycie dziury budżetowej Ukrainy, szacowanej w 2023 r. na prawie 40 mld euro. Taka propozycja ze strony KE krążyła w nieoficjalnych informacjach przekazywanych dziennikarzom już kilka tygodni temu i miała ją także zaanonsować von der Leyen podczas szczytu UE w Brukseli w miniony czwartek. Europa wciąż jednak nie jest w stanie zagwarantować i zrealizować nawet tak skromnej – patrząc na prognozowaną skalę odbudowy państwa – pomocy finansowej.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.