Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Mądry Amerykanin po szkodzie

Z tekstu „Washington Post” wyłania się obraz Waszyngtonu przerażonego ryzykiem wybuchu konfliktu nuklearnego
Z tekstu „Washington Post” wyłania się obraz Waszyngtonu przerażonego ryzykiem wybuchu konfliktu nuklearnego
23 sierpnia 2022
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

J ak Amerykanie nie zapobiegli rosyjskiej inwazji na Ukrainę?” – tak spokojnie można by podpisać obszerny, dobrze udokumentowany artykuł „Washington Post” o wydarzeniach poprzedzających 24 lutego. Tekst pod tytułem „Droga do wojny: walka USA o przekonanie sojuszników i Zełenskiego do ryzyka inwazji” to misterna dziennikarska robota, zapis miesięcy poprzedzających inwazję z perspektywy Waszyngtonu, rzetelna rekonstrukcja tajnych spotkań i dyskusji, wyjazdów amerykańskich dyplomatów do Europy czy ich rozmów z przedstawicielami Kremla. Niestety, czyta się to jak kronikę politycznej katastrofy.

Amerykanie nie chcieli wojny, a ją dostali. Największemu mocarstwu świata nie udało się odwieść prezydenta Rosji od jego wariackich zamiarów, choć od co najmniej października wywiad USA dysponował imponującą liczbą danych świadczących, że Władimir Putin szykuje się do olbrzymiej i szalonej agresji. W tekście „Washington Post” przedstawiciele administracji Joego Bidena wygodnie dla siebie opisują plany Putina wręcz jako biblijne, takie, których nie dało się zmienić. Nie da się pozbyć wrażenia, że Waszyngton umywa ręce, jest przekonany, że nie miał mocy, by powstrzymać Putina. Choć szarpano, próbowano, wyrażano gotowość do negocjacji, to w znacznej mierze głównie po to, by uprzykrzyć Moskwie sam wojenny proces i by zachować się przyzwoicie, gdy Putin wydał już rozkaz ataku. Od największego mocarstwa świata chciałoby się ambitniejszych celów.

Pewności, że Putin zmieniłby swoje plany przy innych decyzjach administracji USA, nie ma. Z perspektywy czasu można jednak zastanawiać się, dlaczego „odstraszanie” Amerykanom się nie udało. Jeden z głównych powodów: Bidenowi nie powiodło się odbudowanie międzynarodowego zaufania do służb USA po wyjściu amerykańskich sił zbrojnych z Afganistanu rok temu. Putin – jak przyznają same źródła „Washington Post” – uderzył m.in. dlatego, że w jego ocenie Stany Zjednoczone były osłabione, zmęczone przewodzeniem światu w trakcie wielu konfliktów, niezdolne do poważnej odpowiedzi. Równolegle najwięksi europejscy sojusznicy długo nie chcieli do końca wierzyć danym amerykańskiego wywiadu, dla nich zbytnio spolityzowanego i w przeszłości niewiarygodnego. „Odstraszanie” byłoby skuteczniejsze, gdyby Biden nie powtarzał regularnie publicznie, że Stany Zjednoczone nie mają już ochoty toczyć kolejnych wojen, a do Ukrainy nigdy nie wyślą swoich sił zbrojnych. Dla Rosjan takie deklaracje może nie były zielonym światłem, ale żółtym z pewnością.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.