Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Gra leopardami i generałami. Dogrywka w Ukrainie

Czołgi Leopard jadące na poligon w Nowej Dębie.4 listopada 2019 r.
Czołgi Leopard jadące na poligon w Nowej Dębie.4 listopada 2019 r.fot. Adam Chełstowski/Forum
13 stycznia 2023
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Polska naciska na Berlin, aby 20 stycznia zobowiązał się do wysłania do Ukrainy czołgów Leopard – i w tej sprawie, teoretycznie, ma poparcie Francji. Z kolei Rosja żongluje kadrami przed spodziewaną ofensywą na Donbasie lub z Białorusi

Zmiany na najwyższych stanowiskach w armii rosyjskiej nieprzypadkowo zbiegły się z informacjami o wejściu najemników z Grupy Wagnera do miasta Sołedar. Teraz cała odpowiedzialność za inwazję na Ukrainę spoczywa na – niesłusznie uznawanym za nieudacznika – szefie sztabu generalnego Waleriju Gierasimowie. Trzeba zaznaczyć – on nie awansował, bo był i tak najważniejszym żołnierzem w wojsku rosyjskim, tylko zmienił się zakres jego obowiązków. Będzie dowodził połączoną grupą wojsk, czyli strukturą, w skład której wchodzą również oddziały białoruskie czy formacje niepodlegające ministerstwu obrony. W tym prywatnymi firmami wojskowymi. Od października 2022 r. działania na froncie koordynował gen. Siergiej Surowikin, oficer doświadczony w Syrii, który teraz będzie zastępcą Gierasimowa odpowiedzialnym za siły powietrzne.

Surowikin nie ma na koncie znaczących porażek. Wojnę prowadził konserwatywnie, ale dość mądrze. Bombardował ukraińskie miasta, pozbawiając cywili energii, ciepła i wody. Wycofał z Chersonia kontyngent wojsk powietrznodesantowych, który – gdyby podjął walkę o miasto – skazany był na wybicie. Na Donbasie powoli posuwał ofensywę do przodu. Jego grzech polegał na tym, że dogadał się z Jewgienijem Prigożynem, właścicielem Grupy Wagnera i biznesmenem z awansu społecznego, który wyrąbuje sobie wpływy na Kremlu, budując przekaz, że tylko jego firma jest w stanie wygrywać wojnę. Równolegle Prigożyn jest liderem rokoszy przeciwko Gierasimowowi, którego – razem z betonem wojskowo -spesłużbowym oraz Ramzanem Kadyrowem – próbuje przedstawiać jako nieudacznika. Ale ludzie tacy jak Prigożyn nie mogą urosnąć za bardzo. Muszą pozostać w griazi (z rosyjskiego: w syfie, błocie), aby nie zaszkodzić tym, którzy są na salonach. Temu ma służyć docenienie Gierasimowa. Mimo jego wszystkich wad. Rzeczywiście jest tak, że to na niego spada teraz odpowiedzialność za wszelkie niemożności w tej wojnie. To on jest szefem sztabu generalnego. Zarazem jednak decyzje o wojnie osobiście podejmuje Władimir Putin, który żołnierzem nie jest. Zatem prezydent również jest współodpowiedzialnym za porażki. Poza tym brak profesjonalizmu Gierasimowa jest mocno przesadzony, a były pensjonariusz kolonii karnej Jewgienij Prigożyn – nie jest najwłaściwszą osobą do jego oceny. Jeśli już, to warto posłuchać tego, co o Gierasimowie mówi Wałerij Załużny – głównodowodzący siłami ukraińskimi.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.