Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Sztuka odwracania uwagi

Sztuka odwracania uwagi
fot. Yuri Kochetkov/EPA/PAP
22 listopada 2024
Ten tekst przeczytasz w 16 minut

Rosja jest zbyt słaba, aby samodzielnie wypowiedzieć Zachodowi III wojnę światową. Ale im bardziej dociera to do jej przywódców, tym chętniej straszą nas scenariuszem eskalacji działań militarnych

Wzmożone ataki powietrzne na terytorium Ukrainy z początku mijającego tygodnia miały zapewne zademonstrować rosyjską determinację w dokończeniu „trzydniowej specjalnej operacji wojskowej” – po 1000 dni od jej rozpoczęcia i utracie kilkuset tysięcy ludzi oraz kluczowych rynków eksportowych. Ale – mimo irańsko-koreańskiej kroplówki – rakiety i bomby lotnicze są w Rosji towarem deficytowym, dlatego już w środę agresor musiał się uciec do blefu. Zamiast kolejnych pocisków na ukraińskie miasta spadł więc grad dezinformacji, czyli pogłoski o planowanej intensyfikacji nalotów i o morderczych atakach, zwłaszcza na stolicę. Pod ich wpływem USA i niektóre inne państwa postanowiły nawet chwilowo zamknąć ambasady w Kijowie. W czwartek rano było jasne, że generałowie Putina muszą ze spełnieniem gróźb zaczekać na nowe dostawy śmiercio nośnego sprzętu.

Ryk chorego niedźwiedzia

Rosyjski przemysł zbrojeniowy łapie zadyszkę. Na papierze i w oficjalnych statystykach jeszcze wygląda dobrze, ale w rzeczywistości coraz bardziej brakuje mu zaawansowanych technologicznie komponentów. Strumyk kontrabandy, w której pośredniczą firmy chińskie czy tureckie, wskutek kolejnych sankcji jest z tygodnia na tydzień coraz cieńszy. Zazwyczaj deficyt sprzętu i amunicji w rosyjskiej armii rekompensowano nadmiarem siły żywej. „Liudiej u nas mnogo” – uspokajali carów i genseków generałowie. I nierzadko zwyciężali mimo strat, które w każdym zachodnim kraju uznano by za nieakceptowalne. Ale coś się zmieniło: Rosja jest od dekad krajem z poważnym problemem demograficznym, a zapas mięsa armatniego poważnie się skurczył. Putin musi więc sztukować deficyt, najpierw przy pomocy zwalnianych z więzień kryminalistów, a ostatnio dzięki bratniej pomocy Kim Dzong Una. Ogłoszenia kolejnej mobilizacji powszechnej jednak się obawia – także dlatego, że w cywilnej gospodarce dramatycznie brakuje rąk do pracy. To powoduje presję na wzrost płac, która dodatkowo napędza inflację, i tak rekordową w skali ponad 20 lat. Efekt: stopy banku centralnego przekroczyły już 20 proc., a mimo to rubel nadal szybko tanieje, ziemniaki zaś drożeją. Od grudnia ub.r. już o 74 proc.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.