Trump wyczekuje lub odpuszcza Rosji
Chociaż Rosjanie nie wykazują chęci doprowadzenia do rozejmu, Amerykanie dają Kremlowi czas i nie decydują się na nałożenie nowych sankcji
– Władimir Putin niczego jeszcze nie odrzucił – regularnie zapewnia dopytywany przez dziennikarzy prezydent Donald Trump. Twierdzi tak, choć Kreml nie tylko nie przystał na amerykańsko-ukraińską propozycję 30-dniowego pełnego zawieszenia broni, ale także nie wysłał żadnych poważnych sygnałów o gotowości do ustępstw, nie wykazuje woli zakończenia wojny, a ukraińskie miasta w ostatnie dni intensywnie atakuje dronami. W przypadku torpedowania rozmów o rozejmie – jak wielokrotnie ostrzegali najważniejsi amerykańscy urzędnicy – Stany Zjednoczone miały sięgnąć po kij wobec Moskwy.
Tak się jednak nie dzieje, a do Kongresu nie został do tej pory wniesiony projekt ustawy zaostrzającej sankcje energetyczne albo finansowe. W Białym Domu, jak podawał „Washington Post”, dominuje przekonanie, że jest jeszcze na to czas. Cezurą jest Wielkanoc, która wypada 20 kwietnia. Do tego dnia Trump chciałby doprowadzić do zawieszenia broni czy też minirozejmu, który w jego planach byłby pierwszym krokiem do porozumienia pokojowego. Gdyby Moskwa realnie myślała o rozejmie, oczywistą datą graniczną byłby 9 maja, na który Kreml szykuje paradę zwycięstwa z udziałem zagranicznych gości. Gdyby Rosjanie myśleli przynajmniej o częściowym zawieszeniu broni, braliby pod uwagę zamiar uzyskania gwarancji, że tego dnia nad Moskwą nie pojawią się ukraińskie bezzałogowce uderzeniowe.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.