Czwarta rocznica inwazji na Ukrainę. Najbardziej krwawy rok dla cywilów
Wzrost skali przemocy w trakcie rozmów o zawieszeniu broni to częste zjawisko w historii wojen. Gdy trwają negocjacje, wojujące strony starają się poprawić swoją pozycję przed ewentualnym wstrzymaniem działań, co często prowadzi do większej liczby ofiar.
Czwarty rok wojny rosyjsko-ukraińskiej upłynął pod znakiem – jak dotąd bezowocnych – negocjacji zainicjowanych przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Ukraińscy cywile z każdym rokiem są narażeni na coraz większe niebezpieczeństwo. Z najnowszego raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych wynika, że w 2025 r. zginęło co najmniej 2,5 tys. osób. Liczba udokumentowanych ofiar była więc o 31 proc. wyższa niż rok wcześniej i aż o 70 proc. większa niż w 2023 r. Gorzej było tylko w pierwszym roku inwazji.
Dokument pokazuje, że w Ukrainie nie ma dziś miejsc bezpiecznych: ponad jedna trzecia cywilów zabitych lub rannych znajdowała się w chwili ataku z dala od linii frontu. – Coraz częściej uderzenia dotykają mieszkańców bloków w dużych miastach i przypadkowych domów na terenach wiejskich. Niedawno w obwodzie charkowskim zginął w ten sposób ojciec z trojgiem dzieci, a matka została ranna – mówi DGP Helena Krajewska z Polskiej Akcji Humanitarnej. Jak dodaje, skala potrzeb humanitarnych stale rośnie. Coraz częstsze ataki na infrastrukturę wodną, energetyczną i ciepłowniczą sprawiły, że Ukraińcy mierzyli się z najgorszą zimą od początku inwazji. W wielu prywatnych domach prąd był dostępny zaledwie przez jedną do trzech godzin dziennie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.