Sankcje, gaz i ropa
Czy unijne i amerykańskie sankcje na Rosję mogą być skuteczne i przynieść deeskalację konfliktu zbrojnego na Ukrainie? Historia pokazuje, że skutki sankcji zazwyczaj są mniejsze niż oczekiwane. Na potwierdzenie tej tezy można przywołać przypadki sankcji gospodarczych, które umocniły reżimy i - mimo długiego stosowania - przyczyniły się wyłącznie do obniżenia poziomu życia zwykłych obywateli (np. amerykańskie sankcje wobec Kuby stosowane z różnym natężeniem od 1960 r.). Z drugiej strony w ostatnich latach możemy powołać się na przykład Iranu jako kraju, który ugiął się pod naporem sankcji. W tym wypadku kraje zachodnie podjęły działania zmierzające do odcięcia Iranu od międzynarodowych rynków finansowych oraz wprowadziły zakaz eksportu ropy naftowej. Sprawiły one, że PKB Iranu spadł, a lokalna waluta wyraźnie się osłabiła. Pośrednio zmusiło to ten kraj do podjęcia negocjacji w sprawie zaprzestania rozwoju programu atomowego (główny powód wprowadzenia sankcji).
Zachodni politycy zapewne liczą, że taki scenariusz powtórzy się w przypadku Rosji. Czas pokaże, do której grupy należy zaliczać sankcje wprowadzone przez UE i USA oraz czy pomogą w zażegnaniu konfliktu na wschodniej Ukrainie, czy wręcz przeciwnie - przełożą się na wzrost napięcia pomiędzy stronami i będą "paliwem" do jego eskalacji.
Obecne sankcje dotykają kraju, który jako jeden z największych na świecie producentów ropy i gazu jest istotny dla globalnego rynku surowców energetycznych. Ropa i gaz zapewniają ponad połowę wpływów budżetowych Rosji (kraj eksportuje ok. 7 mln baryłek ropy naftowej dziennie), a utrzymanie obecnego poziomu wydobycia wymaga nakładów inwestycyjnych oraz nowych technologii, które są w posiadaniu globalnych firm naftowych. Takie uwarunkowania sprawiają, że Europa nie może żyć bez rosyjskiego gazu, a Rosja bez europejskich pieniędzy. W krótkiej perspektywie nie ma bezbolesnego rozwiązania tej patowej sytuacji.
Kilka lat temu napięcie geopolityczne o takiej skali bez wątpienia odbiłoby się negatywnie na cenach ropy na rynkach światowych. Obecnie mamy do czynienia ze spadkiem jej cen. Należy jednak pamiętać o dodatkowych okolicznościach, które sprawiają, że eskalacja na linii Waszyngton - Moskwa nie przełożyła się na większe zamieszanie na rynkach finansowych oraz na wzrost cen energii na globalnych rynkach finansowych. Rola Rosji mogła zostać zmniejszona przez rewolucję łupkową w USA, co w połączeniu z nadal słabą globalną gospodarką oraz zbliżającym się zakończeniem przez Fed programu skupu aktywów w najbliższych miesiącach przełożyło się na spadek cen surowców. Dla Rosji jest to ewidentny problem: długookresowe utrzymywanie się cen ropy poniżej 100 dol. za baryłkę może przełożyć się na poważne problemy finansowe. Argumenty gospodarcze jednoznacznie przemawiają za szybkim zakończeniem konfliktu. Tyle że w polityce decyzje nie zawsze są podejmowane w oparciu o takie argumenty.
@RY1@i02/2014/184/i02.2014.184.00000080a.802.jpg@RY2@
Piotr Łysienia analityk makroekonomiczny
Piotr Łysienia
analityk makroekonomiczny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu