Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Prezydent to nie cudotwórca

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Petro Poroszenko od początku prezydentury będzie miał związane ręce. Po pierwsze konstytucja skonfliktuje go z premierem. Po drugie musi gasić pożar w Donbasie. Czy uda mu się skutecznie rządzić?

Za kilkanaście dni Poroszenko oficjalnie obejmie władzę. Mieszkańcy nie oczekują od niego cudów, ale nowy prezydent budzi nadzieje. A im większe są te nadzieje, tym większe ryzyko, że im nie sprosta.

Przede wszystkim Poroszenko będzie prezydentem pozbawionym prerogatyw. Po obaleniu Wiktora Janukowycza Rada Najwyższa przywróciła bowiem starą konstytucję z 2004 r., na której poległ jego poprzednik Wiktor Juszczenko. Tymczasem zapisy sprzed dekady są uznawane przez konstytucjonalistów za gwarancję permanentnego konfliktu na linii prezydent - premier.

Do tego stopnia, że ustawa zasadnicza była nazywana zemstą administracji prezydenta Leonida Kuczmy na obozie pomarańczowych, który doszedł do władzy w wyniku pokojowej rewolucji z 2004 r. Źródłem konfliktów jest choćby zasada odbierająca premierowi kompetencje do powoływania szefów MSZ i resortu obrony. Resorty prezydenckie istniały również w Polsce przed 1997 r.

Poroszenko nie zadeklarował na razie, czy p.o. ministrów obrony i dyplomacji pozostaną na swoich stanowiskach. Zapowiedział za to, że zrobi wszystko, by przyspieszyć prowadzoną w Zagłębiu Donieckim operację antyterrorystyczną. Spór o sposób tłumienia separatyzmu może być pierwszym źródłem konfliktu z premierem Arsenijem Jaceniukiem, wywodzącym się z Batkiwszczyny Julii Tymoszenko.

Była premier sprawiła wrażenie wyraźnie załamanej, gdy w niedzielę wieczorem patrzyła na wyniki sondaży exit polls, które dawały jej zaledwie 13 proc. głosów, gdy główny konkurent wygrywał w pierwszej turze. Mimo to Tymoszenko pogratulowała mu zwycięstwa i zapowiedziała, że będzie współpracować z nowym prezydentem. W zamian prezydent elekt obiecał, że nie odwoła rządu Jaceniuka przynajmniej do wyborów parlamentarnych.

Jednak zalążek konfliktu widać i tutaj. Ukraińscy dziennikarze piszą, że zaufani ludzie Poroszenki już namawiają jego potencjalnych zwolenników w klubie parlamentarnym Batkiwszczyny, aby go opuścili i bezpośrednio poparli samego Poroszenkę. Żelazna Julia nie zapomniała też o 2005 r., gdy w wyniku jej konfliktu z Poroszenką prezydent Juszczenko zdymisjonował oboje z ówcześnie zajmowanych urzędów, co doprowadziło do rozpadu obozu pomarańczowych. Ona była premierem, on - sekretarzem Rady Bezpieczeństwa i Obrony Narodowej. Oboje oskarżali się nawzajem o korupcję.

Pozostają też kwestie oligarchiczne. Poroszenko, którego aktywa są szacowane przez "Forbesa" na 1,6 mld dol., obiecał sprzedaż biznesu, w tym czekoladowej kompanii Roshen. - Wydałem polecenie w sprawie wyboru konsultanta ds. inwestycji, który rozpocznie od dzisiaj intensywne poszukiwania klientów zainteresowanych kupnem aktywów - oświadczył.

W grę nie wchodzi natomiast pozbycie się 5 Kanału, jednej z ważnych telewizji informacyjnych. Dziennikarze tej stacji jako jedyni kompleksowo informowali o przebiegu zarówno pomarańczowej rewolucji, jak i Euromajdanu. - Po pierwsze 5 Kanał nigdy nie był na sprzedaż. A po drugie rola, którą wolne media odegrały w czasie obu rewolucji, jest zbyt ważna. Zresztą 5 Kanał krytykuje mnie często ostrzej niż inne telewizje - zapewniał. - Mimo to jest jedyną własnością, której nie zamierzam się pozbywać - zastrzegł.

Przeciwnicy Poroszenki ostrzegają przed powrotem oligarchii. Wiadomo, że Poroszenko w trakcie kampanii spotykał się z działającym w branży energetycznej Dmytrem Firtaszem, oligarchą zbliżonym do Kremla, zatrzymanym w marcu w Wiedniu na prośbę amerykańskiego FBI. Z kręgów Batkiwszczyny słychać głosy, że gdyby powrót oligarchów do władzy był zbyt nachalny, może dojść do trzeciego Majdanu. Głośno nikt tego jednak nie powie. Oficjalnie panuje klimat zgody narodowej i wspólnych starań o zwycięstwo w Donbasie.

W słowach Poroszenki nie ma triumfalizmu, za to pobrzmiewa sporo pokory. Najważniejszym wyzwaniem dla prezydenta będzie właśnie zapewnienie spokoju w Zagłębiu Donieckim. Poroszenko zapowiedział chęć spotkania z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Ten nie mówi "nie", ale żąda rozmów bezpośrednich, bez udziału pośredników.

Putin nie mówi "nie" sugestii spotkania z nowym przywódcą Ukrainy

Donieck wciąż w ogniu

Gdy prezydent elekt Petro Poroszenko zapowiadał przyspieszenie operacji antyterrorystycznej i większą dbałość o potrzeby ukraińskiej armii, w Zagłębiu Donieckim znów doszło do eskalacji napięcia. Uzbrojeni ludzie weszli na teren międzynarodowego lotniska w Doniecku. Doszło do strzelaniny z oddziałami rządowymi.

Kilka godzin później separatyści głoszący zamiar utworzenia niepodległej Donieckiej Republiki Ludowej ostrzelali dworzec kolejowy w mieście (zginęła co najmniej jedna osoba), zablokowali też mosty. Miasto jest obecnie w dużym stopniu sparaliżowane. Nie da się tu już dotrzeć samolotem, nie kursują też niektóre autobusy podmiejskie. Nad lotniskiem widać było czarny dym; pozycje separatystycznego batalionu Wostok zostały zbombardowane z powietrza.

Następnie siły rządowe wysadziły desant na lotnisku. Gdy oddawaliśmy do druku ten numer DGP, trwały walki o port lotniczy. Z centrów handlowych ewakuowano ludzi. W niedzielę w stolicy obwodu donieckiego otwarto tylko jedną komisję wyborczą. Po dziesięciu minutach na jej teren wtargnęli ludzie DNR i zmusili do przerwania głosowania. Najtrudniejsza sytuacja panuje na północy obwodu donieckiego i południu obwodu ługańskiego.

Tereny te są niemal w całości kontrolowane przez prorosyjskich rebeliantów. Na razie nic nie wskazuje, by rząd ukraiński odzyskał choć część wpływu na to, co się tutaj dzieje. mwp

@RY1@i02/2014/101/i02.2014.101.00000050c.803.jpg@RY2@

AFP/EAST NEWS

Poroszenko zadeklarował przyspieszenie akcji antyterrorystycznej w Zagłębiu Donieckim. W jaki sposób, jeszcze nie wiadomo

Michał Potocki
Zbigniew Parafianowicz

korespondencja z Kijowa

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.