Głośne niby-dymisje z naciskami Zachodu w tle
Wołodymyr Zełenski odsunął od wykonywania funkcji prokurator generalną Irynę Wenediktową i szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Iwana Bakanowa
Przyczyną niedzielnej decyzji prezydenta Ukrainy ma być znaczna liczba pracowników Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i prokuratury, którzy przystali na współpracę z siłami okupacyjnymi. Wątpliwości co do profesjonalizmu szefa SBU Iwana Bakanowa były podnoszone od początku rosyjskiej inwazji, zaś pretensje obozu władzy do prokurator generalnej Iryny Wenediktowej mają także charakter polityczny.
Początkowo komentatorzy interpretowali ogłoszoną w niedzielny wieczór decyzję jako dymisję Bakanowa i Wenediktowej, co byłoby naruszeniem konstytucji, która przewiduje, że wniosek prezydenta w tej sprawie musi zatwierdzić Rada Najwyższa. Wczoraj Andrij Smyrnow z biura prezydenta uściślił, że chodzi o odsunięcie od sprawowania funkcji na czas trwania kontroli. Wnioski mają zostać przeanalizowane przez Wołodymyra Zełenskiego, który dopiero wówczas podejmie decyzję, czy prosić parlament o dymisje. - Wszyscy wystarczająco długo czekaliśmy konkretnych i radykalnych rezultatów w sprawie oczyszczenia organów z kolaborantów i zdrajców. A jednak w szóstym miesiącu wojny wciąż całymi paczkami ujawniamy takich ludzi w tych organach - dowodził Smyrnow na antenie ukraińskiej telewizji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.