Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Dzień Zwycięstwa jak botoks na twarzy Władimira Putina

Ten tekst przeczytasz w 8 minut

J awnie w ą tpi ą cy w tempo ofensywy w Ukrainie agro f ü hrer Bia ł orusi Alaksandr Ł ukaszenka, szukaj ą ce kontaktu z prozachodnimi w ł adzami Mo ł dawii dekadenckie elity separatystycznego Naddniestrza, publikuj ą cy dziecinne fejki na TikToku sugeruj ą ce wyjazd na Donbas kolejnych oddzia ł ó w Ramzan Kadyrow, zapowiadaj ą ce na po ł ow ę maja pocz ą tek integracji z NATO Szwecja i granicz ą ca z Rosj ą Finlandia, mul ą ca operacja na Donbasie, k ł opoty z okupowaniem Chersonia i zdobyciem kombinatu Azowstal, ś wie ż e pora ż ki Rosjan pod Charkowem - taki jest uproszczony bilans inwazji na Ukrain ę na Dzie ń Zwyci ę stwa. To, co mia ł o by ć wielkim sukcesem rosyjskiej machiny wojennej, zamienia si ę w potworka przypominaj ą cego botoks na twarzy W ł adimira Putina.

9 maja żołnierze prezydenta mieli maszerować kijowskim Chreszczatykiem. Zamiast tego świat ogląda cymesy rosyjskiej techniki wojskowej takie jak niezniszczalny rzekomo T90M spalony pod Starym Sałtiwem czy uszkodzoną fregatę Admirał Makarow. Nie ma nawet sensu liczyć zabitych generałów i pułkowników czy zdjęć wziętych do niewoli szeregowych żołnierzy w cywilnych butach i o dwa numery za dużych kurtkach wojskowych. W skali porażki rosyjskiego wojska to zupełna drobnica. Tegoroczna parada na Dzień Zwycięstwa, bez udziału gości z szeroko rozumianego Zachodu - będzie przede wszystkim dekonstrukcją mitu.

Władimir Putin kupił wersję Rosji przedstawianą mu przez oficerów służb specjalnych i generałów wojska posłusznie trzaskających obcasami. Czym innym jest jednak koncert z okazji dnia czekisty, podczas którego łzy wzruszenia wymusza piosenka Oficery śpiewana przez narodowego artystę Olega Gazmanowa, a czym innym realna wojna prowadzona przeciwko zupełnie nieźle przećwiczonej armii. Na długo przed 9 maja 2022 r. Rosja dawała sygnały, które kazały ze sceptycyzmem przyjmować jej projektowaną potęgę. Zamach stanu w Czarnogórze w 2016 r. organizowany przez GRU zakończył się porażką, bo komuś w rosyjskiej wytwórni papierów wartościowych - wystawiającej dokumenty legalizacyjne dla oficerów wywiadu - nie chciało się stworzyć wiarygodnego paszportu dla dowódcy spisku Eduarda Szyszmakowa. Ten były zastępca attaché wojskowego w Warszawie wydalony za szpiegostwo z Polski w 2014 r. na Bałkanach funkcjonował na cywilnym paszporcie na nazwisko Szyrokow. Zdjęcie jednak miał to samo, podobnie jak miejsce i datę urodzenia. Analogicznie było ze spiskowcami, którzy mieli zabić Siergieja Skripala. Rosyjskie PWPW wystawiło im paszporty z numerami jeden po drugim. Tak by nikt nie zorientował się, że coś tu nie gra. Truciciele Aleksieja Nawalnego z FSB dali się z kolei nagrać swojej ofierze podczas rozmowy telefonicznej. Wszystkie te drobne wpadki są logiczną serią, która każe zadać pytanie o to, czy Rosja jest zdolna podbić 42-milionowe państwo?

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.