Idziemy po was. Ukraińskie służby straszą dyktatorów
Jeśli Kreml zacznie przegrywać wojnę, Kijów będzie miał oddziały, za pomocą których uderzy poza granicami Ukrainy. Nie jako agresor, lecz za pomocą rosyjskich i białoruskich sojuszników
Obwód briański ma dla Rosjan kluczowe znaczenie. Biegnie tamtędy autostrada A240, która na Białorusi dociera do Homla. Przejeżdżają nią transporty wojskowe na Donbas. Rosjanie wożą amunicję z zasobów Alaksandra Łukaszenki i żołnierzy szkolonych na białoruskich poligonach. Także dlatego w oficjalnej propagandzie obwód briański jest przedstawiany jako twierdza, którą chronią elitarni pogranicznicy z Federalnej Służby Bezpieczeństwa. W lutym gubernator obwodu Aleksandr Bogomaz mówił, że lokalna ludność traktuje ich „zielone berety niczym skarb”.
2 marca Dienis Kapustin vel Nikitin na czele niewielkiego oddziału Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego (RDK) wkroczył do przygranicznych wsi Lubieczanie i Suszany w obwodzie briańskim. Na miejscu pod lokalnym punktem felczerskim nagrał filmik wzywający Rosjan do zbrojnego powstania przeciwko Władimirowi Putinowi. Jak mówią bojownicy RDK, w drodze powrotnej mieli ostrzelać dwa rosyjskie wozy piechoty. – Poczuli, jak bardzo są bezbronni. Biegaliśmy swobodnie i działaliśmy w strefie przygranicznej, która powinna być pod ścisłą kontrolą – mówił Kapustin „Financial Timesowi”. Kreml nie był na taki scenariusz przygotowany i początkowo propaganda podawała sprzeczne wersje tego, co się stało. Napastnicy mieli ostrzelać autobus szkolny albo cywilną ładę (pokazano ją bez tablic rejestracyjnych pozwalających na identyfikację właściciela), zabić bądź ranić chłopca lub dziewczynkę. Putin określił grupę mianem terrorystów. Początkowo miał przyspieszyć posiedzenie Rady Bezpieczeństwa, ostatecznie jednak zwołano je na planowaną wcześniej datę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.