Z traumą mierzą się wszyscy
Śmierć zbiera krwawe żniwo wśród emerytów mieszkających w pobliżu linii frontu. Życie młodych wywróciło się do góry nogami, ale oni mają więcej siły, by zacząć je od nowa - mówi Natalia Torrent
Jutro pierwsza rocznica wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Jak ocenia pani sytuację humanitarną po 12 miesiącach walk?
Ona ciągle się zmienia. I różni się w zależności od tego, gdzie przebywamy. Będąc w Kijowie, Lwowie czy innych dużych miastach, można odnieść wrażenie, że życie biegnie do przodu. Otwarte są sklepy, bary i restauracje. Sytuacja jest zdecydowanie bardziej skomplikowana w pobliżu linii frontu na wschodzie i południu kraju. Ludzie muszą uciekać, zostawiając wszystko za sobą. Ale są też tacy, którzy wolą zostać. W większości przypadków to osoby starsze. Czasami wynika to z ich własnej rebelii. „Dlaczego mamy opuścić dom, który sami wybudowaliśmy?” - pytają. Inni po prostu nie są w stanie uciekać. Rząd z grupami wolontariuszy podjął próbę ewakuacji ludności cywilnej z terenów położonych w okolicach frontu. Ale wśród nich byli tacy, którzy nie mogą poruszać się za pomocą zapewnionych środków transportu. Mówimy tu o osobach starszych, niepełnosprawnych lub o ograniczonej mobilności. Dlatego wydaje mi się, że to właśnie wśród emerytów żyjących w okolicach frontu śmierć zbiera najkrwawsze żniwo. Oczywiście, życie młodych ludzi wywróciło się do góry nogami, ale oni mają więcej siły, by zacząć je od nowa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.