Odessa, czyli brama do regionu
Turcy z niepokojem patrzą na zdobycze terytorialne Rosji na południu Ukrainy. Jednocześnie zachowują kanały komunikacji i z Moskwą, i Kijowem, starają się pośredniczyć
Spośród wszystkich państw aspirujących do roli pośrednika w rozmowach ukraińsko-rosyjskich na lidera wyrosła Turcja, gdzie toczą się negocjacje przedstawicieli obu krajów. To wstępny etap, w ocenie obserwatorów więcej jest na razie sondowania wzajemnych pozycji oraz teatru ze wszystkich stron niż wymiernego postępu. - Rozmowy toczą się, ale jednocześnie trwają walki. Bardzo dużo będzie zależało od sytuacji na froncie. Na razie Rosja nie doszła do wniosku, że rozmowy mają być poważne i zakończyć się porozumieniem. Używając siły militarnej, Moskwa chce osiągnąć sukces na froncie i negocjować z silnej pozycji - mówi nam Adam Balcer, politolog z Kolegium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego.
Mimo tego Turcy wierzą, że prędzej czy później za ich pośrednictwem uda się doprowadzić do spotkania między prezydentami Wołodymyrem Zełenskim i Władimirem Putinem i końcowo do trwałego rozejmu. I choć bezpośrednio nie zamierzają ingerować w przebieg negocjacji, pozostawiając to Ukraińcom i Rosjanom, to jednocześnie nie ukrywają swoich preferencji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.