Cień wojny zawisł też nad Ameryką
Dla Joego Bidena na dalszy plan schodzą pandemia, wysoka inflacja oraz przestępczość. Stawką rosyjskiej inwazji na Ukrainę jest dla Białego Domu przyszłość demokracji i Zachodu
Początkowo pierwsze orędzie o stanie państwa (State of The Union) prezydenta Joego Bidena miało być utrzymane w optymistycznym i ofensywnym tonie, z akcentem na sprawy wewnętrzne. Przywódca USA miał w nim wczoraj nakreślać, jak zamierza stawić czoła największej od 40 lat inflacji, zapewniając, że problemy gospodarcze są przejściowe. Nic z tego. Biały Dom w ostatnich niemal chwilach zmienił treść wygłaszanego w Kongresie przemówienia. To wydanie zamykaliśmy przed posiedzeniem parlamentu USA, ale wiadomo już, że amerykański przywódca miał skupić się przede wszystkim na agresji Władimira Putina, opisując ją jako wielkie wyzwanie dla Zachodu, wojnę demokracji z autokracją.
Jednocześnie, będąc świadomą powagi sytuacji, administracja w Waszyngtonie tonuje społeczny niepokój. Biden jeszcze w poniedziałek zapewniał, że Amerykanie nie powinni obawiać się wojny nuklearnej. Rzeczniczka Białego Jen Psaki próbowała tłumić emocje, wskazując, że poprzedni gospodarze Białego Domu także rządzili w niespokojnych czasach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.