Polskie czołgi, chiński blef
Drugi rok rosyjskiej agresji zaczął się dostarczeniem Ukrainie nowoczesnych leopardów. Do wygranej wciąż jednak daleka droga
Ukraińcy spodziewali się zmasowanego rosyjskiego ostrzału rakietowego na rocznicę rozpoczęcia inwazji. Atak jednak nie nastąpił. Zamiast tego Kijów odwiedził premier Mateusz Morawiecki, by podkreślić wagę przekazania Ukrainie czterech czołgów Leopard 2. Warszawa zainicjowała międzynarodową koalicję ds. dostarczenia nad Dniepr czołgów zachodniej produkcji. – Przepraszam, gdzie jest droga do Moskwy? – pytał minister obrony Ołeksij Reznikow po wyjściu z włazu polskiego leoparda. Władze ukraińskie przekonują, że jeśli zachodnie obietnice dotyczące dostaw broni zostaną spełnione, wojna może się skończyć jeszcze w tym roku. Na razie jednak obrońcy Ukrainy mają coraz większe trudności z utrzymaniem pozycji wokół Bachmutu, a według Kijowa najważniejszym celem Rosji pozostaje zajęcie całego obwodu donieckiego.
Wojny nie zatrzyma też raczej chiński plan pokojowy, zaprezentowany 24 lutego. Zachodni politycy podeszli do niego z dużą rezerwą, choć szef unijnej dyplomacji Josep Borrell nazwał go „ciekawym”, a Wołodymyr Zełenski jest gotów przedyskutować go osobiście z prezydentem Chin Xi Jinpingiem. Plan nie mówi nic o wycofaniu rosyjskich wojsk. Deklaruje za to poszanowanie integralności terytorialnej państw, sprzeciw wobec użycia broni atomowej, ale też sankcji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.