Budapeszt zaciągnął sankcyjny hamulec
Mimo ustępstw i znacznego zmiękczenia szóstego pakietu sankcji Węgry wciąż nie chcą się zgodzić na uderzenie w rosyjskie dostawy ropy. Premier Orbán obwinia o klincz Komisję Europejską
Do niedawna wydawało się, że wyłączenie spod embarga dostaw ropy z Rosji docierających do Unii Europejskiej drogą lądową zadowoli węgierski rząd i pozwoli na kompromis. Budapeszt jednak eskaluje żądania i nadal blokuje przyjęcie szóstego pakietu sankcji wobec Rosji.
Państwa, które od początku wojny domagały się stanowczej polityki wobec Moskwy, w tym kraje bałtyckie i Polska, były gotowe zgodzić się na ustępstwa wobec Węgier. Ale na finiszu rozmów Estonia, Litwa i Łotwa nie kryły sceptycyzmu wobec dalszego rozwadniania pakietu. Jednocześnie ostatni wariant propozycji, który miał się ograniczyć do dostaw morskich, do momentu zamknięcia tego wydania DGP nie zyskał akceptacji premiera Viktora Orbána. Tym razem kością niezgody okazał się brak gwarancji finansowych dla Węgier oraz zapisy mówiące o czasowym charakterze wyłączenia dla dostaw drogą lądową i jak najszybszym objęciu sankcjami ropy tłoczonej rurociągiem „Przyjaźń”. Tą drogą zrealizowano w 2021 r. jedną trzecią rosyjskich dostaw ropy do UE.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.