Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Nowe pociski dla Ukrainy

5 lutego 2023
Ten tekst przeczytasz w 10 minut

Amerykanie najpewniej dostarczą obrońcom rakiety o zasięgu 150 km. Ale jeśli nie będzie ich co najmniej kilka tysięcy, nie zmienią losów wojny

Zachodni sojusznicy zapowiedzieli dwa tygodnie temu, że dostarczą Ukrainie nowoczesne czołgi. Najwięcej wysłanych ma być maszyn typu Leopard 2, które wśród sił zbrojnych Europy Zachodniej są najbardziej popularne. Ale to nie wszystko. Niemiecki rząd potwierdził w piątek, że wydał zgodę na eksport starszych czołgów Leopard 1. Jak donosiła Süddeutsche Zeitung, chodzi o kilkadziesiąt maszyn, których właścicielem jest koncern Rheinmetall. Nie wiadomo jednak, kiedy mogłyby zostać dostarczone, bo kilka tygodni temu jego prezes Armin Papperger wyjaśniał, że dostawa może zająć nawet rok. Problemem jest także brak amunicji do tych czołgów. Według relacji niemieckich mediów podczas ubiegłotygodniowej wizyty w Brazylii kanclerz Olaf Scholz miał namawiać prezydenta Luiza Lulę da Silvę, by Brazylia przekazała część ze swoich dużych zapasów, jednak miał usłyszeć zdecydowane nie. Niezależnie od tego w najbliższych tygodniach Ukraińcy otrzymają co najmniej kilkadziesiąt nowoczesnych czołgów m.in. Challengery 2 od Wielkiej Brytanii czy polskie Leopardy 2, na których ukraińscy żołnierze już się szkolą.

W kolejnym pakiecie pomocy USA dla Ukrainy znajdą się pociski GLSDB (Ground Launched Small Diameter Bomb), czyli produkowane wspólnie przez szwedzkiego Saaba i amerykańskiego Boeinga precyzyjne pociski klasy ziemia-ziemia, które mogą razić cele odległe nawet o 150 km. Te informacje potwierdził Joe Biden. To by oznaczało, że z rejonu Chersonia Ukraińcy mogliby atakować lądowe połączenie z Półwyspem Krymskim. Czy to byłby przełom na miarę tego, jaki spowodowały dostawy systemu HIMARS z pociskami Guided Multiple Launch Rocket System (GMLRS), które mają zasięg ok. 80 km? - Tamte dostawy zmieniły naprawdę dużo. Najbardziej sprawdziły się na Chersończyźnie, bo tam sieć logistyczna Rosjan była ograniczona przez dosyć szeroki Dniepr, a liczba dróg dojazdowych i przepraw stosunkowo niewielka. HIMARS-y ją jeszcze ograniczyły, a na dodatek precyzyjne uderzenia w stanowiska obrony przeciw lotniczej Rosji osłabiły skuteczność jej działania. Ten system w dużej mierze przyczynił się do tego, że Rosjanie wycofali się w tym regionie za Dniepr, to miało wpływ operacyjny - tłumaczy analityk wojskowy Norbert Bączyk, który prowadzi podcast Historie Wojenne. - Pociski o zasięgu 150 km oczywiście będą Rosjanom szkodzić, ale nie sądzę, by ich wpływ na działania był aż tak istotny. Nie wiemy, jak duża będzie dostawa. Jeśli dostaną ich tylko kilkaset, to nie będzie to miało większego znaczenia. Aby zaczęły przynosić zauważalny efekt, musi ich być kilka tysięcy. Jest szansa na to, by utrudnić komunikację między Krymem a lądem, ale to nie będzie całkowite odcięcie - dodaje specjalista. Uszkodzenie mostu Kerczeńskiego, łączącego Krym nad Cieśniną Kerczeńską z Rosją utrudniło Rosjanom dostawy na półwysep, ale i tak półwysep był zaopatrywany korytarzem lądowym, który najeźdźcy zajęli po 24 lutego 2022 r.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.