Wojskową grę czas zacząć
Amerykanie postawili w stan podwyższonej gotowości 8,5 tys. żołnierzy. Na dniach mogą skierować te oddziały na wschodnią flankę NATO, w tym do Polski
Decyzja Pentagonu oznacza zmianę w podejściu do kryzysu wokół ukraińskiej granicy. Od tygodni Waszyngton powstrzymywał się od mobilizowania swoich sił zbrojnych, akcent stawiając na rozwiązanie konfliktu z Moskwą na polu dyplomatycznym. Amerykanie dalej nie wykluczają, że ta strategia przyniesie przełom, ale postanawiają ostrzej zagrać kartą militarną. Do zmiany optyki skłonił ich brak postępu w negocjacjach z Kremlem, nieprzerwane ściąganie przez Rosję oddziałów na zachód i niepokojące doniesienia wywiadu.
Podwyższony stan gotowości oznacza, że dodatkowe wojska USA mogą się pojawić w krajach NATO Europy Wschodniej już za kilka dni. Nieoficjalnie w Waszyngtonie toczą się rozmowy o wysyłaniu w region nie tylko artylerii czy wojsk inżynieryjnych, lecz także samolotów bojowych czy okrętów. Do wyjazdu do Europy w drugiej połowie tygodnia - jak informują media amerykańskie - szykują się żołnierze elitarnej 82 dywizji powietrznodesantowej z Fort Bragg w Karolinie Północnej. Gdy zamykaliśmy numer, ostatecznej decyzji nie podjęto, nie było też wiadomo, do których państw ewentualnie trafiliby we współpracy z NATO amerykańscy żołnierze i w jakiej dokładnie liczbie. Spekulacje dotyczą Polski, Rumunii, Węgier i krajów bałtyckich. Centrum operacji logistycznej byłoby prawdopodobnie Niemcy, na czele z największą amerykańską bazą lotniczą w Europie w Ramstein w Nadrenii-Palatynacie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.