Jak wmontowano Polskę w sprzedaż serbskiej broni na Ukrainę
Firma z pozwoleniem na handel bronią od MSWiA wmieszała Polskę w międzynarodowy skandal. Okazuje się, że przedsiębiorstwo z Warszawy może sprowadzić 30 tys. pocisków do moździerzy, których nigdy nie zamawiało polskie wojsko. Może również sprawić, by rozpłynęły się one w powietrzu. Zresztą tak samo, jak i firma. Pociski się odnalazły. Przejęli je na Donbasie prorosyjscy separatyści, którzy później urządzili z tego medialny show. Wszystko pod nosem Służby Kontrwywiadu Wojskowego
Informacje o nielegalnym imporcie z Serbii broni na Ukrainę, które podała pod koniec listopada prorosyjska blogerka z Bułgarii, pewnie zostałyby tylko plotką, gdyby po kilku dniach internetowej burzy nie potwierdził ich osobiście prezydent Serbii. Jeszcze w połowie ubiegłego miesiąca Aleksandar Vučić przekonywał, że jego kraj „nie dostarczał broni na Ukrainę”. Pod koniec listopada, gdy jego przeciwnicy polityczni w Belgradzie zaczęli publikować dokumenty potwierdzające deal – zmienił zdanie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.