Ryzykowna spłata długu u sąsiada
Koalicjantom premiera nie podoba się europejska wolta premiera przeciwko praworządności na forum unijnym. Ewentualne weto Janez Janša mógłby przypłacić własną dymisją
Polska i Węgry znalazły nieoczekiwanego sojusznika w Lublanie. Chociaż Słowenia na europejskim forum nie zgłaszała do tej pory zastrzeżeń do mechanizmu powiązania europejskich pieniędzy z praworządnością, premier Janez Janša w zeszłym tygodniu postanowił udzielić wsparcia Budapesztowi i Warszawie na forum UE. W liście do gospodarza europejskich szczytów Charlesa Michela napisał, że jedynie niezawisły sąd, a nie polityczna większość, powinien rozstrzygać, czym jest praworządność. Jako jeden z czterech liderów zabrał też głos w czasie trwającej zaledwie kwadrans wymiany zdań na temat polskiego i węgierskiego weta na wideoszczycie europejskich przywódców.
Ten nieoczekiwany krok wywołał ferment w słoweńskim rządzie. Słoweńska Partia Demokratyczna (SDS) Janšy, zwyciężczyni wyborów sprzed dwóch lat, rządzi w sojuszu z trzema innymi ugrupowaniami. Wszystkie potępiły działanie premiera. Kierujący chadecką Nową Słowenią Matej Tonin w weekend ostrzegł Janšę, że każda koalicja w końcu pęknie, jeśli jest za mocno rozciągana. – Rozpad rządu z powodu niefortunnego tweeta lub listu byłby wielkim nieporozumieniem w czasie walki z koronawirusem – powiedział koalicjant Janšy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.