Sankcje tak, ale nie na Nord Stream 2
Szanse, by w związku z otruciem Aleksieja Nawalnego wstrzymano budowę kontrowersyjnego gazociągu, są bliskie zeru. Unia najprawdopodobniej nałoży za to sankcje na osoby bezpośrednio powiązane ze zbrodnią
Wczoraj ministrowie spraw zagranicznych państw członkowskich Unii Europejskiej na posiedzeniu w Luksemburgu rozmawiali o sankcjach, które mogą zostać nałożone na Kreml w związku z próbą otrucia opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Z inicjatywą wyszły wspólnie Francja i Niemcy po tym, jak tydzień temu Organizacja ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) potwierdziła użycie środka należącego do tzw. nowiczoków. Obostrzenia mają zostać nałożone na tych, którzy mieli bezpośredni związek z atakiem na Nawalnego, oraz na osoby i podmioty odpowiedzialne za łamanie międzynarodowych umów dotyczących broni chemicznej w związku z produkcją nowiczoków.
Sankcje mają być przyjęte przez całą UE, a więc na ich nałożenie będzie musiało zgodzić się jednomyślnie 27 krajów członkowskich. Francuski dziennik „Le Monde”, powołując się na źródła w Pałacu Elizejskim, podał w zeszłym tygodniu, że na liście sankcyjnej miałoby się znaleźć dziewięć osób z administracji prezydenta Rosji Władimira Putina i aparatu bezpieczeństwa. Wspomnianym w oświadczeniu podmiotem ma być z kolei Państwowy Instytut Badań Naukowych Chemii i Technologii Organicznej (GosNIIOChT) w Moskwie, uważany za miejsce, w którym w czasach Związku Sowieckiego wyprodukowano substancję.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.