Imperatyw kremlowski
Każda próba oddolnej zmiany władzy w państwach uznawanych przez Moskwę za bliską zagranicę to ryzyko zmotywowania rosyjskiego społeczeństwa do naśladownictwa
Dla Rosji interwencja wojskowa w kraju sąsiedzkim jest ostatecznością. Dlatego Moskwa z tak dużą rezerwą potraktowała prośby prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki, by zbrojnie obronić go przed zbuntowanym narodem. Jak się wydaje, dla Kremla czerwoną linią jest moment, w którym państwo uznawane za własną strefę wpływów rozważa zerwanie więzów z Rosją.
Przy czym za własną strefę wpływów są uznawane państwa powstałe po upadku Związku Radzieckiego, z wykluczeniem Estonii, Litwy i Łotwy. Trzy kraje bałtyckie zostały nielegalnie anektowane dopiero w 1940 r., a postawiły na współpracę z Zachodem, jeszcze zanim Rosja pozbierała się po okresie smuty lat 90. i zdecydowała się bardziej konsekwantnie egzekwować swoje oczekiwania wobec bliskiej zagranicy, jak popularnie są nazywane w Rosji państwa postsowieckie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.