Koniec legendy o antyrosyjskim Łukaszence
W ydarzenia ostatniego miesiąca powinny pogrzebać mit o Alaksandrze Łukaszence jako gwarancie niezależności Białorusi. Pokazały one, że i Łukaszenka wciąż jest prorosyjski, i Rosja pozostaje prołukaszenkowska. Sugestie, że może być inaczej, które płyną od czasu do czasu z Mińska bądź Moskwy, są elementem gry, w której Rosjanie starają się sformalizować wpływy na Białorusi, a Łukaszenka – utrzymać dotychczasowy poziom wszechwładzy.
Dla białoruskiego przywódcy priorytetem jest zachowanie władzy. Nie suwerenność kraju, nie dobre imię na świecie, nie popularność w narodzie, nawet nie relacje z Rosją czy Zachodem. Chodzi wyłącznie o zachowanie władzy. Jeśli Łukaszenka ma spokój na własnym podwórku, może się bronić przed rosyjskimi naciskami, choćby imitując zbliżenie z Zachodem. Jeśli nie, sam sprzeda Moskwie kolejne elementy białoruskiej suwerenności, byle tylko Rosjanie pomogli mu wyjść z tarapatów.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.