Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Po co nam dyplomaci

Ambasador USA Georgette Mosbacher już kilka razy stawała w obronie amerykańskich interesów w Polsce
Ambasador USA Georgette Mosbacher już kilka razy stawała w obronie amerykańskich interesów w Polsce
Ten tekst przeczytasz w 16 minut

Amerykanie, Francuzi i Izraelczycy doskonale wiedzą, że zadaniem ambasadora jest wspierać biznes swojego kraju na obcej ziemi. Przedstawiciele RP robią to z rzadka i najczęściej niechętnie

Gdy Georgette Mosbacher, ambasador USA w Polsce, skarciła kilkanaście dni temu na Twitterze europosłankę PiS Beatę Mazurek (Mosbacher napisała: „Szerzy Pani coś, co jest absolutnym kłamstwem, sugerując, że TVN to WSI. Powinna się Pani wstydzić”), uznano jej wystąpienie za „oryginalne”. Kilka dni później pani ambasador postanowiła publicznie skarcić Antoniego Macierewicza za jego wpis adresowany do zwolenników PO. Przedwczoraj zaś – odpowiadając na krytykę Witolda Waszczykowskiego, byłego ministra spraw zagranicznych w rządzie PiS – stwierdziła, że „złożenie przysięgi jako ambasador nie oznacza, że odrzuciłam etykę, wartości i umiejętność odróżniania dobra od zła. Jeśli widzę, że historia jest zniekształcana lub interpretowana ze złych pobudek, zabieram głos niezależnie od mojego stanowiska”.

Jeśli ktoś sądzi, że Mosbacher zabiera głos wtedy, gdy trzeba odróżnić dobro od zła, jest naiwny. Ambasador USA włącza się do dyskusji wtedy, gdy atakowany jest amerykański biznes. Na przykład należący do amerykańskiego koncernu Discovery TVN. Jak przyznają eksperci, którzy na dyplomacji zjedli zęby, jeśli coś w tej postawie zaskakuje, to jedynie przeniesienie dyplomatycznej osłony dla biznesu na publiczną arenę, do mediów społecznościowych.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.