Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Średniacy nie chcą opieki

Średniacy nie chcą opieki
Ten tekst przeczytasz w 16 minut

Nic tak dobitnie nie świadczy o amerykańskiej wyjątkowości, jak odporność na socjalizm – choćby tylko ten z nazwy. Przekonał się o tym Bernie Sanders, de facto tracąc szansę na nominację demokratów w listopadowych wyborach

Mentalnie byłem już przygotowany na Berniego – komunistę. Miałem wszystko dograne – oznajmił bezpardonowo prezydent Donald Trump, gdy okazało się, że jego rywalem w wyścigu o reelekcję prawdopodobnie zostanie centrysta Joe Biden, a nie dotychczasowy faworyt sondaży i lewej flanki demokratów Bernie Sanders. Niezrzeszony senator z Vermontu – określający się mianem „demokratycznego socjalisty” – w ostatnich dwóch tygodniach przegrał prawybory w kilkunastu stanach i szanse, że się jeszcze odbije, są nikłe. Partyjny establishment, sceptyczny wobec outsidera, który zapowiada rozległą redystrybucję dochodu, odetchnął z ulgą. Nie chodzi jedynie o to, że ambitne plany Sandersa w ciągu 10 lat kosztowałyby USA ok. 50 bln dol., co wiązałoby się z podwojeniem budżetu państwa. Wielu umiarkowanych demokratów obawiało się powtórki z 1972 r., kiedy urzędujący prezydent Richard Nixon rozgromił we wszystkich 50 stanach swojego demokratycznego kontrkandydata George’a McGoverna. Przegranemu wyrzucano później ostry skręt w lewo.

Z tych samych powodów Trump uważał Sandersa za najłatwiejszego przeciwnika w walce o drugą kadencję. Bez trudu przekonałby ludzi, że demokratyczny socjalista to w rzeczywistości zakamuflowany komunista, który wywłaszczy najbogatszych i wprowadzi centralne planowanie. Na pewno nie byłoby to zadanie przerastające Trumpa.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.