Orbán nie musi się bać Brukseli
W brew zapowiedziom, a także oczekiwaniom niektórych partii wchodzących w skład Europejskiej Partii Ludowej (EPP), węgierski Fidesz nie został wyrzucony z tej rodziny politycznej. Zaskoczenie? W żaden sposób. Kiedy blisko rok temu wieszczono wykluczenie partii Viktora Orbána z największej frakcji w Parlamencie Europejskim, na łamach DGP sceptycznie podchodziliśmy do perspektyw powodzenia nerwowych ruchów w tej sprawie.
Warto wskazać, że w EPP i tak miała pozostać siostrzana Chrześcijańsko-Demokratyczna Partia Ludowa (KDNP), współtworząca od dekady koalicję z Fideszem. Ma ona co prawda tylko jednego europosła, niemniej jego obecność jest ważna symbolicznie. Przez ostatni rok w otoczeniu Fideszu sporo się zmieniło. Partia Orbána wygrała z miażdżącą przewagą wybory do Parlamentu Europejskiego, a szefem EPP został Donald Tusk, któremu niektórzy politycy tej europartii wytykają dobre relacje z Orbánem.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.