Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Smok zaczyna obiad

Prezydent Uzbekistanu Szawkat Mirzijojew i prezydent Chin Xi Jinping podczas ceremonii powitalnej w Samarkandzie
Prezydent Uzbekistanu Szawkat Mirzijojew i prezydent Chin Xi Jinping podczas ceremonii powitalnej w Samarkandzie
16 września 2022
Ten tekst przeczytasz w 17 minut

Środkowoazjatycka ofensywa pozwoli Xi Jinpingowi na pokazanie się w rozgrywce wewnętrznej w roli skutecznego lidera rozbudowującego chińskie wpływy w tym newralgicznym regionie. A Rosja, jak się wydaje, powoli zostaje w nim z niczym

Założona nieco ponad dwie dekady temu Szanghajska Organizacja Współpracy (SCO) dość szybko – i mocno na wyrost – została przez niektórych ochrzczona mianem „azjatyckiego NATO”. Teoretycznie jej głównym zadaniem miało być koordynowanie współpracy państw kontynentu w zwalczaniu radykalnego islamizmu oraz terroryzmu i przestępczości zorganizowanej. W praktyce organizacja bardzo szybko zaczęła służyć przede wszystkim pilnowaniu, by w azjatyckim interiorze nie udała się żadna pro demokratyczna i prozachodnia rewolucja. Moskwa i Pekin, obwąchujące się wtedy jeszcze z dużą nieufnością, a jednocześnie wchodzące na nowy – o wiele bardziej asertywny niż w ostatniej dekadzie XX w. – kurs polityczny, pod tym względem były wyjątkowo zgodne i solidarne. Blok, obejmujący w charakterze „junior partnerów” także dawne radzieckie republiki środkowoazjatyckie, zachował przy tym charakter polityczny – komponent militarny pozostał na drugim planie, choć kolejne, przeprowadzane regularnie wspólne ćwiczenia wojskowe pozornie mogły wskazywać na co innego. Warto zresztą odnotować, że polegały one najczęściej na doskonaleniu scenariuszy interwencji przeciwko wewnętrznym rewoltom i zewnętrznej (w domyśle: zachodniej) dywersji. Antyzachodni charakter paktu i jego wewnętrzna spójność polityczna zostały nieco rozmyte w roku 2017, gdy przyjęto w szeregi Indie i Pakistan; stopniowo dopuszczano też do różnych form bliskiej kooperacji inne państwa, nawet spoza kontynentu (jako obserwatorów bądź „partnerów w dialogu”).

W trakcie kolejnego szczytu, który kończy się w piątek w uzbeckiej Samarkandzie, organizacja zrobiła ważny krok, by upodobnić się do swego północnoatlantyckiego pierwowzoru. Przynajmniej pod jednym względem. Do tej pory miała bowiem dwóch, praktycznie równorzędnych liderów: Rosję i Chiny. Dziś widać już wyraźnie, że tak jak w NATO rolę hegemona odgrywają Stany Zjednoczony, tak w SOW będzie nim Chińska Republika Ludowa.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.