KE otwiera rynek Ukrainie
Komisja Europejska prawdopodobnie zgodzi się na nałożenie taryf wolumenowych na wwóz ukraińskich produktów rolnych do UE. Tyle że przewodnicząca Ursula von der Leyen postuluje o jak najwyższe limity, co de facto nie poprawi sytuacji unijnych producentów rolnych
Decyzję o regulacjach, które od czerwca 2024 r. mają obowiązywać w przywozie ukraińskich towarów do Wspólnoty, mamy poznać dziś. Jak wynika z informacji DGP, Ursula von der Leyen oraz komisarz ds. handlu Valdis Dombrovskis naciskają, aby limity były jak najwyższe. Rolnicy z Europy Środkowej chcą czegoś odwrotnego. Jako okres referencyjny, do którego mają się odnosić wyliczenia taryf na kolejne 12 miesięcy, KE proponuje rok 2023. Czyli okres, gdy Ukraina mogła do woli wwozić na teren UE swoje towary.
– Obecna propozycja jest fatalna. Pod pozorem nałożenia TRQ (tariff-rate quotas – ograniczenia wolumenowe – przyp. aut.) KE chce utrzymać status quo, bo tak trzeba nazwać wyliczanie limitów kwotowych na bazie 2023 r. Wprowadzenie takich regulacji to oszukiwanie rolników – mówi źródło DGP w Brukseli. Wszystko dzieje się kilka dni po tym, jak premierzy Donald Tusk i Denys Szmyhal ogłosili reset w stosunkach polsko-ukraińskich. Ciąży na nich właśnie kwestia rolnictwa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.