Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Długi proces zmian

Gisèle Pelicot witana przed sądem w Avignon
Gisèle Pelicot witana przed sądem w Avignonfot. Christophe Simon/AFP/East News
6 grudnia 2024
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

Czy sprawa okrutnych gwałtów w Mazan może się przyczynić do nowej rewolucji obyczajowej we Francji?

Mazan to mała miejscowość w regionie Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże, do niedawna znana tylko z luksusowego hotelu w dawnym pałacu rodziny de Sade. Niecałe 5 tys. mieszkańców. To tu mieszkało małżeństwo Pelicot. Para z 50-letnim stażem, trójka dorosłych już dzieci poszła na swoje, założyła własne rodziny. Dziś – podobnie jak cała Francja – nie mogą zrozumieć, co się stało. Jak to możliwe, że ich ojciec przez przynajmniej 10 lat przynajmniej 200 razy odurzył ich matkę, gwałcił ją i „udostępniał” innym mężczyznom? Chętnych znajdował na specjalnym forum internetowym, choć i tak wszyscy zidentyfikowani sprawcy mieszkają w promieniu 50 km od Mazan. To nie jakiś „zepsuty Paryż” czy świat show-biznesu. Od czasu #metoo czy francuskiego odpowiednika #balancetonporc kolejni gwiazdorzy kina, znani dziennikarze i politycy mierzą się z oskarżeniami o gwałty, ale – prawdę mówiąc – takie afery nikogo już nie dziwią. Płomienne przemowy przeciwko przemocy seksualnej na galach wręczenia Cezarów albo choćby aluzje o konkretnym reżyserze czy aktorze są wałkowane w mediach przez kilka dni, po czym niewiele się zmienia. W środowisku znajdują się i tacy, którzy piszą artykuły w obronie obwinionego, najczęściej w tonie „oddzielmy człowieka od jego twórczości” albo „Gérard to Gérard”. Telewizja zdejmie z ramówki film z udziałem podejrzanej gwiazdy i tyle. Sprawiedliwość może i zostanie kiedyś wymierzona, ale wiadomo: jej młyny mielą wolno.

Ofiary

W tej sprawie jest inaczej. Oskarżeni nie są członkami jakiejś odległej elity. A i wymiarowi sprawiedliwości poszło dość szybko. Minęły cztery lata, odkąd Gisèle Pelicot dowiedziała się, co jej dolega. Dlaczego jest słaba, nie pamięta niektórych wieczorów i wciąż zdarzają się jej problemy urologiczne. Mogła nie dowiedzieć się nigdy, gdyby jej mąż nie filmował. Szczęcie w nieszczęściu – mówili dziennikarze relacjonujący proces – bo dzięki temu sprawa w ogóle wypłynęła, a potem nie można jej było sprowadzić do formuły „słowo przeciw słowu”. A tak się często dzieje, kiedy osoba pokrzywdzona zgłosi się w końcu na policję. 94 proc. zgłoszeń nie ma ciągu dalszego –śledztwa są umarzane. I zazwyczaj nie z powodu niewykrycia sprawcy, bo ci są najczęściej znani. Z ostatniego raportu Narodowego Obserwatorium Przemocy wobec Kobiet w 2022 r. 370 tys. Francuzek doświadczyło różnych form agresji ze strony swojego partnera. Przemoc seksualna, w tym gwałt lub jego próba, dotknęła 230 tys. z nich. 70 proc. deklarowało, że nie zdarzyło się to raz. 62 proc. znało agresora, w 28 proc. przypadkach był nim ich partner. Zaledwie 16 proc. ofiar poszło na policję.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.