Wciąż wierzę w Amerykę
M iażdżące zwycięstwo Donalda Trumpa czy niepodważalny triumf Kamali Harris? Kontynuacja administracji demokratycznej, a może powrót do trumpowskiej wizji świata?
Niewykluczone, że kiedy czytacie Państwo ten felieton, setki prawników z obu obozów – demokratycznego i republikańskiego – szykują się właśnie do kolejnej, powyborczej batalii. Tym razem sądowej, przy której pamiętny spór o wynik głosowania na Florydzie w 2000 r. (przypominajka dla pokolenia TikToka: George W. Bush kontra Al Gore) może się okazać niewinną igraszką. Wielotygodniowy paraliż Ameryki i brak jasnego, ostatecznego, powyborczego rozstrzygnięcia może być najgorszym scenariuszem, z którym przyjdzie się zmierzyć nie tylko samym Amerykanom, lecz zgoła całej społeczności międzynarodowej. Dużo gorszym niż „miażdżące zwycięstwo Trumpa” (koszmar liberałów) czy „niepodważalny triumf Harris” (zły sen konserwatystów). Oto lider Wolnego Świata, pogrążony w niekończącym się konstytucyjnym kryzysie, rozrywany głębokimi urazami dwóch politycznych plemion.
My (czyli ów Wolny Świat) będziemy się zamartwiać ułomnościami amerykańskiego systemu politycznego, zaś Rosja i Chiny wręcz przeciwnie, będą zacierać ręce oraz przekonywać wszystkich wokół: „Zobaczcie, tak działa amerykańska «demokracja» (obowiązkowo w cudzysłowie). Chcecie takiej u siebie? Na pewno?”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.