Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Szalony korowód europosłów? Nic do śmiechu

22 lipca 2024
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

I nauguracyjna sesja Parlamentu Europejskiego X kadencji przyniosła względnie oczywiste rozwiązania. Koalicyjna większość przeforsowała oczekiwane składy komisji parlamentarnych, wybrała prezydium i zaakceptowała reelekcję Ursuli von der Leyen na stanowisku szefowej Komisji Europejskiej. Przy okazji zostały potwierdzone wcześniejsze zapewnienia, że koalicja chadeków, socjalistów i liberałów zamierza trzymać za „kordonem sanitarnym” antysystemowe skrajnie prawicowe frakcje, które wielokrotnie prezentowały eurosceptyczne poglądy lub wręcz nawoływały do rozwiązania Parlamentu Europejskiego.

Patrioci dla Europy i Europa Suwerennych Narodów (ESN) łącznie dysponują 109 mandatami, ponadto część z antysystemowców jak Grzegorz Braun pozostaje na razie poza jakąkolwiek frakcją. Do tego dochodzi jeszcze grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, która – choć miała w większości poprzeć von der Leyen, to ostatecznie tylko niewielka jej część zdecydowała się dać kredyt zaufania Niemce. A to oznacza, że zarówno Komisja Europejska, jak i koalicyjna większość w PE będą poddawane bezpardonowej krytyce z wykorzystaniem ciosów poniżej pasa już nie przez marginalną grupkę antysystemowców, a przez prawie jedną trzecią europarlamentu. Skrajne frakcje nawet nie markują swoich działań i nie tylko nie zamierzają współpracować z unijnym mainstreamem, ale częściowo nawet formalnie nie będą miały do tego możliwości. Wykluczenie dwóch wspomnianych frakcji (Patriotów i ESN) będzie jedynie potęgować parlamentarne patologie.

– Powinna pani siedzieć w więzieniu – mówiła do von der Leyen polska europosłanka Edyta Zajączkowska-Hernik sprzymierzona z niemieckimi nacjonalistami z AfD.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.