Zaciśnięta pięść republikanów
Partyjna konwencja była pokazem politycznej siły Donalda Trumpa i ubiegającego się z nim o Biały Dom senatora J.D. Vance’a
Zdawać się może, że nieudana próba zamachu na Donalda Trumpa to już odległa przeszłość, bo na prawicy w USA nie widać najmniejszych śladów zaniepokojenia. Planów poniedziałkowej konwencji w Milwaukee nie zmieniono ani o jotę, choć w największym mieście Wisconsin zwiększono środki bezpieczeństwa. Powodów do optymizmu jest sporo, bo Trump to wyraźny sondażowy lider, a demokraci są w rozsypce, pogrążeni w debacie czy na nieco ponad trzy miesiące przed wyborami powinni wycofać Joego Bidena z wyścigu, czy nie. U republikanów jest inaczej, kurs partii wyznacza Trump i tylko Trump, skutecznie marginalizujący wszelkie przeciwne mu ruchy w ugrupowania.
Lider Nowej Prawicy
– To jak bardziej wysublimowana wersja „The Apprentice” – mówił faworyt do Białego Domu o procesie wyboru swojego kandydata na wiceprezydenta. Nawiązywał w ten sposób do reality show sprzed lat, w którym jako gospodarz miliarder oceniał umiejętności biznesowe uczestników. Na decyzję dotyczącą zastępcy kazał czekać nam długo, aż do konwencji. Wcześniej z pretendentami występował na wiecach, rozmawiał w Mar-a-Lago, przyglądał się ich telewizyjnym wypowiedziom. Z zawężonej w lipcu listy wybrał J.D. Vance’a, senatora reprezentującego Ohio.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.