Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Strategia Merza. Jak i po co Berlin buduje siłę?

7 sierpnia 2025
Ten tekst przeczytasz w 14 minut

R ząd Friedricha Merza od momentu powstania realizuje strategię uczynienia z Niemiec głównego europejskiego gracza w polityce bezpieczeństwa, co w połączeniu z dominującą pozycją ekonomiczną i demograficzną na kontynencie ma dać w przyszłości naszemu sąsiadowi status supermocarstwa, a przynajmniej państwa będącego jednym z głównych rozgrywających w wymiarze globalnym. Warto w związku z tym opisać nie tylko samą strategię Merza i narzędzia, którymi się w jej realizacji posługuje, ale również zastanowić się, jakie zmiany dla Polski może przynieść ewentualny sukces niemieckiego premiera i co to może oznaczać dla projektu europejskiego.

Decyzje o skokowym wzroście wydatków wojskowych i rozbudowie potencjału kadrowego Bundeswehry mają dać Niemcom status największej siły militarnej na kontynencie, o czym otwarcie mówi kanclerz. Ale niewyłącznie, bo jednocześnie, co było wyraźnie widoczne w czasie niedawnej wizyty Merza w Białym Domu i Pistoriusa w Pentagonie, Berlin chce odbudowania relacji ze Stanami Zjednoczonymi, ale na nowych zasadach. Niemcy mają być głównym partnerem Ameryki w Europie i jednocześnie gwarantem tego, że proces redukcji zaangażowania wojskowego Stanów Zjednoczonych na naszym kontynencie będzie miał uporządkowany i kontrolowany charakter. Berlin sygnalizuje gotowość do rozbudowy „europejskich”, czyli w związku z planowanymi inwestycjami i rozwojem kadrowym Bundeswehry – przede wszystkim niemieckich zdolności, w segmentach zdominowanych do tej pory przez Amerykanów. Ta polityka winna łączyć się harmonijnie z amerykańskim planem wycofywania się z Europy. To z tego powodu, jak ostatnio poinformował tygodnik „Der Spiegel”, Bundeswehra realizuje tajną strategię budowy sieci prawie 300 małych satelitów w kosmosie, co ma być elementem „zapewnienia bezpieczeństwa i suwerenności Niemiec w kosmosie” (mimo że realizację podobnego projektu ogłosiła w ubiegłym roku Komisja Europejska), a także dowództwo lotnictwa chce do 2029 r. pozyskać drony rakietowe dalekiego zasięgu, mogące razić cele położone głęboko na tyłach wroga. Z tego też samego powodu, a nie tylko po to, aby przypodobać się Amerykanom, Pistorius w Waszyngtonie złożył propozycję sprzedaży Berlinowi rakiet Typhoon o zasięgu 2 tys. km. Ich pozyskanie ma być też sygnałem politycznym, iż za zgodą Amerykanów najważniejsze narzędzia odstraszania Rosji będą w rękach Niemców.

Jaki ma to związek z trwającym właśnie w Stanach Zjednoczonych przeglądem strategicznym i spodziewanym zmniejszeniem amerykańskiego kontyngentu wojskowego? Eksperci są zdania, że Pentagon ma dwie opcje, bo odwołanie z Europy od 20 do 40 tys. żołnierzy, ich zdaniem, jest niemal pewne. Oczywiście skala tego wycofania ma znaczenie, bo chodzi o to, aby Putin nie odczytał tego rodzaju ruchów w kategoriach faktycznego amerykańskiego desinteresment w kwestii gwarancji związanych z art. 5, ale nie mniej istotne jest też to, gdzie nastąpi redukcja. Możliwości są dwie – albo zmniejszone zostanie rotacyjne zaangażowanie Stanów Zjednoczonych na wschodniej flance, przede wszystkim w Polsce i w Rumunii, zwiększone o 20 tys. żołnierzy za czasów administracji Bidena, albo Niemcy i Włosi będą obserwowali, jak Amerykanie opuszczają bazy w ich krajach. Nie ma wątpliwości, bo otwarcie Pistorius mówił o tym w Pentagonie, że Berlin proponując Waszyngtonowi partnerstwo strategiczne, sugeruje wycofanie w pierwszym rzędzie sił rotacyjnych, a nie znajdujących się w stałych bazach na niemieckiej ziemi.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.