Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Państwa basenu Morza Bałtyckiego i przebudowa NATO

Ten tekst przeczytasz w 13 minut

R ezultaty niedawnego szczytu NATO w Hadze, ale również obserwacje wojny w Ukrainie, skłaniają nas do sformułowania tezy, iż punkt ciężkości Paktu Północnoatlantyckiego, zarówno politycznie, jak i przede wszystkim wojskowo, przesuwa się w rejon Morza Bałtyckiego, które staje się center of gravity naszego systemu bezpieczeństwa. Oznacza to, że na państwach mających dostęp do tego akwenu spocznie w najbliższych miesiącach i latach obowiązek wypracowania nowego modelu polityki odstraszania Federacji Rosyjskiej, systemu obrony wschodniej flanki NATO i tego, w jaki sposób pakt ma się przygotować do wojny nowej generacji, bo mamy też do czynienia z rewolucją w sztuce wojennej.

Zacznijmy od kwestii różnic politycznych, które ujawniły się przy okazji ostatniego szczytu NATO. Sojusz nie ma dziś naszym zdaniem jednolitej opinii na temat charakteru zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej. Państwa dalej położone od Rosji, w rodzaju Hiszpanii, nie są skłonne znacząco podnieść wydatków wojskowych, nie czując się bezpośrednio zagrożonymi agresją. Stanowisko Madrytu nie jest odosobnione, bo nieoficjalnie wielu dyplomatów z zachodniej części Europy wypowiadając się w mediach, mówiło o trudności przekonania wyborców w ich krajach do propozycji podniesienia wydatków na obronność do poziomu 5 proc. PKB. To spowodowało przesunięcie implementacji tego rozwiązania do roku 2035, co, biorąc pod uwagę wyzwania o czysto wojskowym charakterze, trudno uznać za datę optymalną. Dodatkowo w komunikacie końcowym po szczycie NATO zagrożenie ze strony Federacji Rosyjskiej zostało scharakteryzowane jako „długoterminowe”, podczas gdy jeszcze rok temu, w Waszyngtonie, mowa była o tym, iż ma ono charakter „najpoważniejszego i najbardziej bezpośredniego”, czyli już obecnie występującego wyzwania dla bezpieczeństwa. Ta zmiana w komunikacie końcowym również ujawnia różnice w podejściu sojuszników i daje odpowiedź na pytanie, dlaczego niektórzy uczestnicy Paktu Północnoatlantyckiego wyrażają sceptycyzm co do skokowego wzrostu poziomu wydatków. Te państwa NATO, zwłaszcza znajdujące się na wschodniej flance i w basenie Morza Bałtyckiego, które mają wspólny pogląd na temat charakteru rosyjskiego zagrożenia i potrzeby skokowego pozyskania nowych zdolności (na co potrzebne będą nowe nakłady), stają w związku z wynikami szczytu w Hadze wobec bolesnego dylematu – czy przekonywać tych sojuszników, którzy nie czują się w podobnym stopniu zagrożeni, aby w imię solidarności zwiększyli swe nakłady i podjęli trudne decyzje, czy raczej, w obliczu narastających wyzwań, nie oglądając się na maruderów, zacieśnić współpracę w ramach koalicji chętnych i zbudować nowy system odstraszania Rosji. Jesteśmy zdania, że ze względu na skalę zaniedbań, charakter zagrożeń i oczekiwania naszego sojusznika amerykańskiego, zwłaszcza budowanie wspólnego systemu bezpieczeństwa w basenie Morza Bałtyckiego jest drogą, którą należy podążyć.

Tym bardziej że doświadczenia wojny w Ukrainie skłaniają nas do kolejnego wniosku, że stoimy u progu „rewolucji w sztuce wojennej”. Zmierzamy w stronę konfliktów, w których zdolność do zbierania, przetwarzania, analizowania i dystrybuowania gigantycznych ilości informacji w czasie rzeczywistym będą ważnym czynnikiem budowania przewagi na polu walki. Tradycyjne platformy bojowe nie wyjdą z użycia, ale będą inaczej wykorzystywane. Wzrośnie znaczenie świadomości sytuacyjnej, zdolności do wczesnego rozpoznania zagrożeń i szybkości działania. Dobrym przykładem, jak może wyglądać wojna przyszłości, jest ostatni atak Izraela na Iran, w którym wykorzystując dobre rozpoznanie i szybkość podejmowania decyzji, stronie atakującej udało się narzucić swój model prowadzenia wojny i przejąć całkowitą kontrolę nad przestrzenią powietrzną przeciwnika. Mniej istotne w tym wypadku było to, czy Izrael użył, atakując Iran, systemów bezzałogowych, swego potencjału rakietowego czy lotnictwa bojowego, bo wszystkie te środki walki, podobnie jak operacje w domenie cyber i realizowane przez Siły Operacji Specjalnych, miały zastosowanie. Źródłem sukcesu była zdolność do przejęcia inicjatywy i uniemożliwienie przeciwnikowi otrząśnięcia się z pierwszego szoku. Determinacja przywództwa państwa, tempo działania, jakość systemów dowodzenia i świadomość sytuacyjna stają się czynnikami zwycięstwa we współczesnej wojnie. A to oznacza, że chcąc odbudować politykę odstraszania Federacji Rosyjskiej, musimy zbudować regionalny, obejmujący wschodnią flankę NATO system świadomości sytuacyjnej. Nasycić nasze granice, przestrzeń powietrzną, kosmos i akweny setkami tysięcy sensorów, które w czasie rzeczywistym będą zbierały informacje, dając nam wiedzę, co się dzieje. To oznacza też, że musimy mieć w regionie, a nie w oddalonych lokalizacjach, zdolności obliczeniowe do przetwarzania w czasie rzeczywistym tych strumieni danych. Wchodzimy też w fazę zastosowania w siłach zbrojnych sztucznej inteligencji – tzw. Agentic AI War. Te nowe zdolności pozwolą pokonać przyszłego przeciwnika zarówno przyspieszając tempo podejmowania decyzji, jak i ich wykonania. Państwa, które okażą się skuteczniejsze w aplikowaniu agentów AI, będą szybsze w każdej domenie, począwszy od analizowania sytuacji i dostrzegania zagrożeń, a zakończywszy na tym, jak wykonywany będzie tradycyjny manewr na froncie. Ta zdolność do przyspieszenia „w pętli podejmowania decyzji”, ale też umiejętność zaplanowania i realizacji niekonwencjonalnych, zaskakujących przeciwnika posunięć, będzie źródłem zwycięstwa w wojnach przyszłości. Nie tyle masa rozumiana w kategoriach liczby żołnierzy czy platform bojowych będzie decydowała o sukcesie, ale „zwinność”, zmienność i tempo działania, nawet jeśli będziemy posiadali mniejsze od przeciwnika siły. Sztuczna inteligencja w wojskowości zwiększy też nasze zdolności w zakresie odczytywania intencji przeciwnika, któremu będzie trudniej koncentrować siły czy podejmować działania maskujące.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.