Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Państwa basenu Morza Bałtyckiego i przebudowa NATO

17 lipca 2025

R ezultaty niedawnego szczytu NATO w Hadze, ale również obserwacje wojny w Ukrainie, skłaniają nas do sformułowania tezy, iż punkt ciężkości Paktu Północnoatlantyckiego, zarówno politycznie, jak i przede wszystkim wojskowo, przesuwa się w rejon Morza Bałtyckiego, które staje się center of gravity naszego systemu bezpieczeństwa. Oznacza to, że na państwach mających dostęp do tego akwenu spocznie w najbliższych miesiącach i latach obowiązek wypracowania nowego modelu polityki odstraszania Federacji Rosyjskiej, systemu obrony wschodniej flanki NATO i tego, w jaki sposób pakt ma się przygotować do wojny nowej generacji, bo mamy też do czynienia z rewolucją w sztuce wojennej.

Zacznijmy od kwestii różnic politycznych, które ujawniły się przy okazji ostatniego szczytu NATO. Sojusz nie ma dziś naszym zdaniem jednolitej opinii na temat charakteru zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej. Państwa dalej położone od Rosji, w rodzaju Hiszpanii, nie są skłonne znacząco podnieść wydatków wojskowych, nie czując się bezpośrednio zagrożonymi agresją. Stanowisko Madrytu nie jest odosobnione, bo nieoficjalnie wielu dyplomatów z zachodniej części Europy wypowiadając się w mediach, mówiło o trudności przekonania wyborców w ich krajach do propozycji podniesienia wydatków na obronność do poziomu 5 proc. PKB. To spowodowało przesunięcie implementacji tego rozwiązania do roku 2035, co, biorąc pod uwagę wyzwania o czysto wojskowym charakterze, trudno uznać za datę optymalną. Dodatkowo w komunikacie końcowym po szczycie NATO zagrożenie ze strony Federacji Rosyjskiej zostało scharakteryzowane jako „długoterminowe”, podczas gdy jeszcze rok temu, w Waszyngtonie, mowa była o tym, iż ma ono charakter „najpoważniejszego i najbardziej bezpośredniego”, czyli już obecnie występującego wyzwania dla bezpieczeństwa. Ta zmiana w komunikacie końcowym również ujawnia różnice w podejściu sojuszników i daje odpowiedź na pytanie, dlaczego niektórzy uczestnicy Paktu Północnoatlantyckiego wyrażają sceptycyzm co do skokowego wzrostu poziomu wydatków. Te państwa NATO, zwłaszcza znajdujące się na wschodniej flance i w basenie Morza Bałtyckiego, które mają wspólny pogląd na temat charakteru rosyjskiego zagrożenia i potrzeby skokowego pozyskania nowych zdolności (na co potrzebne będą nowe nakłady), stają w związku z wynikami szczytu w Hadze wobec bolesnego dylematu – czy przekonywać tych sojuszników, którzy nie czują się w podobnym stopniu zagrożeni, aby w imię solidarności zwiększyli swe nakłady i podjęli trudne decyzje, czy raczej, w obliczu narastających wyzwań, nie oglądając się na maruderów, zacieśnić współpracę w ramach koalicji chętnych i zbudować nowy system odstraszania Rosji. Jesteśmy zdania, że ze względu na skalę zaniedbań, charakter zagrożeń i oczekiwania naszego sojusznika amerykańskiego, zwłaszcza budowanie wspólnego systemu bezpieczeństwa w basenie Morza Bałtyckiego jest drogą, którą należy podążyć.

Pozostało 93% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.