Konsekwencje polityki Trumpa dopiero nadchodzą
Gdy w zeszłym tygodniu amerykański Departament Handlu publikował dane o tempie wzrostu gospodarki w trzech pierwszych miesiącach 2025 r., które pokazały pierwszy od trzech lat spadek PKB w ujęciu kwartalnym, Donald Trump obarczył za ten wynik poprzednią administrację, kierowaną przez Joego Bidena.
Choć wydaje się prawdopodobne, że nowy prezydent nie mógł od razu po objęciu urzędu odcisnąć piętna na wskaźnikach ekonomicznych, tym razem jest inaczej. O tym, że PKB spadł, przesądził zwiększony import towarów do Stanów Zjednoczonych. W I kw. do Ameryki trafiły towary o wartości 1 bln dol., o 26 proc. wyższej niż przed rokiem. Deficyt handlowy zwiększył się o dwie trzecie do 464 mld dol. Obydwie wartości są najwyższe w historii. W ten sposób firmy zareagowały na zmiany w polityce handlowej USA; starały się sprowadzić w pierwszych miesiącach roku jak najwięcej, żeby uniknąć podwyższonych ceł.
W danych opisujących kondycję amerykańskiej gospodarki są i akcenty pozytywne. W I kw. zdecydowanie wzrosły inwestycje przedsiębiorstw, w przyzwoitym tempie zwiększały się wydatki konsumentów, a firmy wciąż w zadowalającej ilości tworzyły nowe miejsca pracy. Ekonomiści zwracają jednak uwagę, że te liczby opisują przeszłość, która w świecie budowanym przez Trumpa jest szczególnie mało przydatna do wyciągania wniosków dotyczących przyszłości. Większość ceł, których poziom wzrósł do najwyższego od 100 lat, weszła w życie dopiero na początku kwietnia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.