Po exposé Radosława Sikorskiego: nowe otwarcie w relacjach z Chinami?
W y głoszone 23 kwietnia w Sejmie przez ministra Sikorskiego exposé poświęcone priorytetom polskiej polityki zagranicznej składało się głównie ze spodziewanych deklaracji – o wspieraniu walczącej Ukrainy i o wierze w Unię Europejską i NATO jako gwarantów polskiej suwerenności. To, co ciekawe w tym przemówieniu, to jednoczesna próba zapewnienia o łagodzeniu napięć z relacjami z USA i nieoczekiwanie ciepłe słowa pod adresem Chin. Czyżby polscy politycy zaczynali rozumieć, że nie trzeba wybierać między strategicznym partnerstwem z Waszyngtonem i budowaniem poprawnych, wzmacniających polską pozycję w UE stosunków z Pekinem?
Dwa chińskie wątki w jednym wystąpieniu
Chiński motyw pojawił się w wystąpieniu szefa polskiej dyplomacji dwa razy. Po raz pierwszy jako prztyczek pod adresem Rosjan, którym Sikorski radził, by nie myśleli o zdobywaniu Warszawy, lecz o tym, czy utrzymają Haishenwai. To chińska nazwa miasta Władywostok. Tym samym polityk nawiązał do mitu o chińskich planach kolonizacji Syberii – dodajmy, mitu stanowiącego element filozofii wielkorosyjskiego nacjonalizmu. Rosja musi być wielka i potężna, bo zagraża jej Zachód, a od wschodu czają się imperialistyczne Chiny. A utrata bogatej w surowce naturalne Syberii to jeden z apokaliptycznych scenariuszy. Na razie jednak z gatunku political fiction.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.