Taryfy siejące zniszczenie
Architekt protekcjonistycznego zwrotu USA twierdzi, że deficyt handlowy oznacza utratę bogactwa. Na gruncie głównego nurtu współczesnej ekonomii pogląd ten nie znajduje uzasadnienia
– 2 kwietnia 2025 r. na zawsze zostanie zapamiętany jako dzień odrodzenia amerykańskiego przemysłu. (…) Przez dziesięciolecia nasz kraj był rabowany, rujnowany, gwałcony i grabiony zarówno przez naszych przyjaciół, jak i wrogów (…) Amerykańscy hutnicy, pracownicy zakładów samochodowych, rolnicy i rzemieślnicy ciężko ucierpieli. Patrzyli z udręką na to, jak zagraniczni przywódcy kradli nasze miejsca pracy, zagraniczni oszuści plądrowali nasze fabryki, a zagraniczni drapieżcy niszczyli nasz niegdyś piękny amerykański sen – tak Donald Trump uzasadniał wprowadzenie ceł na dobra importowane do USA w trakcie wystąpienia w Ogrodzie Różanym Białego Domu.
Prezydent zdecydował, że w ramach tzw. ceł wyrównawczych podstawowa stawka na wszystkie towary przywożone do kraju wynosić będzie 10 proc. i wejdzie w życie w sobotę 5 kwietnia. Podwyższone taryfy – od 11 do 50 proc. – obowiązywać będą od 9 kwietnia niemal 60 państw, które zdaniem Trumpa wyrządzają Ameryce wyjątkowo duże szkody na polu handlowym. W tym gronie znalazły się przede wszystkim Chiny, które zostały obłożone 34-proc. cłem. Od początku kadencji administracja USA podniosła taryfy na towary importowane z Państwa Środka o 54 pkt proc. Z kolei import z Unii Europejskiej, w tym Polski, będzie objęty 20-proc. stawkami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.