Śrubki kontra odrzutowce
U nijny plan odbudowy europejskiego potencjału zbrojeniowego jest obliczony na kilka lat, a jego pierwszą odsłoną ma być fundusz pożyczkowy o wartości 150 mld euro. Na tym etapie można spodziewać się szybkiego transferu pieniędzy do państw członkowskich, które będą mogły uzupełnić braki w magazynach i zadbać o strategiczne zapasy amunicji i broni. Prawdziwa batalia o europejską zbrojeniówkę zacznie się jednak w kolejnych miesiącach, a właściwie latach, kiedy to łącznie do tego sektora może trafić nawet 800 mld euro. Kluczowe w tym kontekście będą negocjacje wieloletniego budżetu na lata 2028–2034.
Bruksela swój plan ponownego uzbrojenia Europy („ReArm Europe”) ma w szczegółach przedstawić jutro. W czwartek podczas szczytu UE liderzy państw mają przeprowadzić pierwszą dyskusję nad konkretnymi projektami. Z zapowiedzi szefowej KE Ursuli von der Leyen i niektórych komisarzy można już wnioskować, w którą stronę pójdą europejskie plany. Po pierwsze, środki na obronność ze wspólnych programów będą nadzorowane i kontrolowane przez Komisję Europejską, co już staje się podstawą do zdecydowanej krytyki ze strony prawicowych partii w Europie. Po drugie, pieniądze będą przyznawane w pierwszej kolejności na projekty strategiczne, zwłaszcza o wymiarze transnarodowym – znacznie przychylniej Bruksela będzie spoglądać na wspólne, międzynarodowe inicjatywy. Po trzecie, KE będzie także promować inwestycje już rozpoczęte, wpisujące się w ideę zwiększania produkcji na terenie UE. Po czwarte, europejskie pieniądze w niewielkim stopniu będą wspierać nowe inicjatywy, a skupią się – zwłaszcza w pierwszej fazie – na zwiększaniu potencjału już istniejących, dużych zakładów produkcyjnych.
Wszystko to prowadzi do dość prostych wniosków – pieniądze trafią głównie do spółek niemieckich, francuskich, włoskich i szwedzkich, które dominują w UE. O tym, jak dla krajów takich jak Polska mogą w praktyce wyglądać wspólne inicjatywy zbrojeniowe w UE, pokazał marzec ubiegłego roku, kiedy to ogłoszono wyniki naboru wniosków na dofinansowanie produkcji amunicji. Spośród 500 mln euro do rozdysponowania Polska, a konkretnie spółka Dezamet, otrzymała 2,1 mln euro. Niemiecki biznes uzyskał wtedy 85 mln euro, francuski 38 mln euro, fiński 32 mln euro, węgierski 27 mln euro, a hiszpański niecałe 24 mln euro. Polskie spółki złożyły wnioski opiewające łącznie na 11,5 mln euro (w tym poza Dezametem także Nitro-Chem oraz Mesko). I nic nie wskazuje na razie, że odrobiły one ubiegłoroczną lekcję. Wciąż na próżno szukać przedstawicieli polskiej zbrojeniówki w istotnych grupach lobbingowych w UE, a spółki niespecjalnie widzą swoją szansę w powstających właśnie unijnych planach. Jedyną drogą jest dziś zaangażowanie władz państwowych w dialog ze zbrojeniówką i wspólne zabieganie o jak największe pieniądze ze wszystkich możliwych – krótko- i długoterminowych europejskich programów inwestycyjnych. W przeciwnym razie ponownie prześpimy swoją szansę i damy potężne paliwo eurosceptykom i rosyjskiej propagandzie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.