Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Donald Trump i tajemnice tajemnic

3 lutego 2025
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Prezydent Donald Trump podjął decyzję o odtajnieniu wszystkich dokumentów dotyczących śledztw w sprawie zamachów na Johna Kennedy’ego, jego młodszego brata Roberta oraz pastora Martina Luthera Kinga. To może być jedynie drobny ukłon w stronę emocji republikańskiego elektoratu, ale również element kampanii przeciwko instytucjom federalnym.

Prezydent Stanów Zjednoczonych John Fitzgerald Kennedy zginął w zamachu w Dallas w listopadzie 1963 r. Martin Luther King, charyzmatyczny lider ruchu na rzecz praw obywatelskich osób czarnoskórych, został zastrzelony w Memphis w kwietniu 1968 r. Dwa miesiące później w Los Angeles śmierć z rąk zamachowca poniósł Robert F. Kennedy – ubiegający się wówczas o nominację Partii Demokratycznej w wyborach prezydenckich. Te trzy wydarzenia wstrząsnęły w latach 60. ubiegłego wieku amerykańskim społeczeństwem i polityką. Z polskiego punktu widzenia to już tylko epizody zamierzchłej historii, ale w Stanach związane z nimi emocje i domysły są wciąż żywe. Czy prezydent Kennedy padł ofiarą komunistycznych wywiadów, czy raczej wewnętrznego spisku ludzi powiązanych z amerykańskimi służbami? Czy King, pod koniec życia coraz bardziej radykalny, został skutecznie „powstrzymany” na polecenie wszechmocnego szefa FBI J. Edgara Hoovera? I wreszcie – kto tak naprawdę stał za zamachem na młodszego z braci Kennedych? Pytania i niejasne tropy mnożyły się przez lata, na spekulacje w przestrzeni publicznej pozwalali sobie zarówno uznani eksperci, jak i domorośli miłośnicy teorii spiskowych, pojawiały się wątki mafijne, obyczajowe, a nawet dotyczące ingerencji z zaświatów lub Kosmosu. Część tych teorii to oczywiste absurdy. Jednak wersje oficjalne rzeczywiście mają pewne, najdelikatniej mówiąc, mielizny. Trudno się więc dziwić, że nie wierzy w nie (w całości lub w części) spory odsetek obywateli USA. A w niektórych przypadkach, np. Afroamerykanów pytanych o kulisy zamachu na pastora Kinga, nawet zdecydowana większość.

Dlatego decyzja Donalda Trumpa, by ostatecznie odtajnić wszystkie dokumenty dotyczące tych spraw, ma głęboki sens. Pewnie przyniesie ulgę niektórym potomkom zabitych, w tym na pewno bliskiemu współpracownikowi obecnego prezydenta i bratankowi JFK, Robertowi F. Kennedy’emu juniorowi. Trump wykazał się przy okazji dobrym wyczuciem spektaklu – chwilę po podpisaniu stosownego dokumentu nakazał, by długopis, którym się posłużył, przekazano właśnie w ręce RFK. Jednocześnie decyzję o odtajnieniu już skrytykował Jack Schlossberg, wnuk Johna Kennedy’ego, pisząc w mediach społecznościowych o wykorzystaniu jego dziadka „jako politycznego rekwizytu, gdy nie ma go tutaj, by mógł się bronić”. To zapewne skutek przekonania, że dokumenty śledztwa, przecież bardzo szeroko zakrojonego, mogą rzucić cień na same ofiary, niejako przy okazji ujawniając różne nieznane dotychczas szczegóły z ich życia, niekoniecznie chwalebne.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.