Cła do walki z imigracją
Stany Zjednoczone i Kolumbia znalazły się na krawędzi wojny celnej. Gdy tylko prezydent Kolumbii Gustavo Petro ogłosił, że jego kraj nie przyjmie deportowanych migrantów transportowanych amerykańskimi samolotami wojskowymi, Donald Trump sięgnął po swój ulubiony straszak.
Biały Dom zmusza Amerykę Łacińską do dostosowania się do polityki migracyjnej USA
Waszyngton zapowiedział błyskawiczne wprowadzenie 25-proc. ceł na wszystkie kolumbijskie towary z perspektywą podwojenia tej stawki po tygodniu. Petro nie pozostał dłużny i zagroził analogicznymi cłami na import z USA oraz skierowaniem eksportu kolumbijskich produktów na inne rynki. Ostatecznie obie strony doszły do porozumienia. Chwilowo odetchnąć mogą przede wszystkim amerykańscy kawosze. Kolumbia odpowiada za 20 proc. importu kawy, więc wojna celna Waszyngtonu z Bogotą doprowadziłaby do wzrostu jej cen.
„Stany Zjednoczone nie będą już oszukiwane ani wykorzystywane” – przekazał w oświadczeniu Marco Rubio, nowy sekretarz stanu USA. Polityka Białego Domu nie pozostawia złudzeń; sprawa Kolumbii to ostrzeżenie, które ma rozbrzmieć nie tylko w Bogocie, lecz także w innych stolicach zachodniej półkuli. W wizji Trumpa taryfy to narzędzie polityczne i dyplomatyczne. Nowa administracja daje do zrozumienia krajom Ameryki Łacińskiej, że jeśli nie będą współpracować na warunkach Waszyngtonu, ucierpią na tym relacje handlowe.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.