Afryka jako klucz do globalnej pozycji Francji
Francja chce rozszerzyć swój parasol nuklearny na Europę. W tle jest nie tylko wojna w Ukrainie, ale też ambicja odzyskania przywództwa na kontynencie i wpływów w Afryce. Dla Polski to może być historyczna szansa – ale i ryzykowna gra.
Prezydent Emmanuel Macron ogłosił w marcu zmianę podejścia Francji do doktryny atomowej. Przypomnijmy, że Francuzi zaczęli budować swój potencjał nuklearny w latach 50. i rozwijali go do końca zimnej wojny. Na początku lat 90. Francja miała ok. 540 głowic jądrowych, jednak wraz z upadkiem Związku Radzieckiego uznano, że zagrożenie wojenne minęło i górę wzięły trendy rozbrojeniowe. W 2021 r. Paryż dysponował już tylko 290 głowicami jądrowymi.
Wojna w Ukrainie zmienia strategię Paryża
Wybuch wojny w Ukrainie zmienił jednak sposób myślenia francuskich decydentów. Teraz Francja ma podjąć współpracę w tym zakresie z państwami europejskimi, a nawet rozważa rozmieszczanie swojego komponentu powietrznego sił nuklearnych na całym kontynencie. Może on znaleźć się tam, gdzie konieczna będzie obrona francuskich interesów bezpieczeństwa, dla których głównym zagrożeniem pozostaje obecnie Rosja. Należy przypuszczać, że francuskie samoloty znajdą się w krajach wschodniej flanki NATO, ale prawdopodobną lokalizacją są też kraje południowej flanki. Rywalizacja francusko-rosyjska odbywa się bowiem również na terenie Afryki Północnej i Zachodniej. W ramach odstraszania Rosji Francja będzie mogła przy okazji wzmocnić swoją pozycję wobec państw Maghrebu, zwłaszcza Algierii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.