Czy era Orbána dobiega końca? Wizyta Vance'a nie pomoże
Wsparcie Waszyngtonu może nie wystarczyć. Rozmówcy DGP podkreślają, że dla wyborców kluczowe są kwestie gospodarcze. Równocześnie system wyborczy sprzyja Orbánowi.
Sondaże przed niedzielnymi wyborami parlamentarnymi wskazują na słabnące szanse Viktora Orbána, który rządzi krajem nieprzerwanie od 16 lat, na utrzymanie się u władzy. Partia Tisza, kierowana przez byłego działacza Fideszu Pétera Magyara, cieszy się poparciem 56 proc. wyborców – wynika z badania pracowni 21 Research Centre. To wzrost z 53 proc. na początku marca. Tymczasem Fidesz może liczyć na 37 proc. poparcia, wobec 39 proc. jeszcze trzy tygodnie wcześniej.
Dlatego na ostatniej prostej kampanii Orbán i wspierające go środowiska sięgnęły po najmocniejsze narzędzia. W środę dwudniową wizytę w Budapeszcie zakończył wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, J.D. Vance. Przekonywał, że Węgry pod przywództwem Orbána oraz USA rządzone przez prezydenta Donalda Trumpa łączy „moralna współpraca” w „obronie cywilizacji zachodniej”. Zapewniał, że „Orbán oczywiście wygra”. Nazywał go „mądrym i bystrym”, a jednocześnie ostro krytykował biurokratów z Unii Europejskiej, którzy – jak stwierdził – „próbowali zniszczyć węgierską gospodarkę”, aby wpłynąć na niedzielne głosowanie, „bo nienawidzą tego faceta”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.