Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Prasa: strategii Obamy brakuje wizji

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Ogłoszenie nowej strategii Baracka Obamy dla Afganistanu wywołało na świecie burzę komentarzy.

Największe tytuły prześcigają się w punktowaniu słabości przedstawionej przez prezydenta USA koncepcji pokonania talibów. Zagraniczni publicyści przekonują, że dosłanie 30 tys. żołnierzy pod Hindukusz w żadnym wypadku nie jest rozwiązaniem problemu, ale raczej jego częścią.

@RY1@i02/2009/237/i02.2009.237.000.013a.001.jpg@RY2@

"Wyobraź sobie, że jesteś prostym wieśniakiem żyjącym w południowym Afganistanie" - zaprasza czytelników felietonista amerykańskiego dziennika. "Nigdy nie byłeś zadowolony z obecności cudzoziemskich wojsk na swojej ziemi, ale w pierwszych latach, gdy w kraju było tylko 10 tys. Amerykanów, nie było jeszcze tak źle. Teraz będzie ich jednak 100 tys. Hm. Wciąż nie ufasz talibom, ale może mają oni rację, ostrzegając przed niewiernymi okupantami?". Zdaniem autora właśnie dlatego tak wielu w Afganistanie obserwuje działania Obamy z obawą. New York Times przypomina, że po objęciu urzędu Lyndon Johnson podwoił liczbę wojsk w Wietnamie, podobnie zrobił Michaił Gorbaczow podczas interwencji Armii Czerwonej pod Hindukuszem. "Obaj odziedziczyli po poprzednikach bałagan - i uczynili go jeszcze gorszym i kosztowniejszym"

@RY1@i02/2009/237/i02.2009.237.000.013a.002.jpg@RY2@

- podsumowuje nowojorski dziennik.

"Prezydent dał generałom to, o co prosili" - pisze na łamach tygodnika Steve Coll. Dodaje, że przy okazji Obama zapewnił sobie 18 miesięcy spokoju ze strony głęboko podzielonej w kwestii Afganistanu Partii Demokratycznej. Coll chwali wystąpienie Obamy, uznając je za realistyczne i oferujące wyjście z trudnej sytuacji. Za błąd uznaje jednak podanie terminu wycofywania wojsk. Talibowie mogą chcieć przeczekać Amerykanów i rozpocząć działania na większą skalę dopiero po 2011 r.

@RY1@i02/2009/237/i02.2009.237.000.013a.003.jpg@RY2@

Brytyjska gazeta publikuje za to wspomnienia reportera wojennego Roberta Fiska z interwencji sowieckiej w latach 80. Fisk porównuje realia obu wojen i dochodzi do wniosku, że niczym się one nie różnią. Z goryczą opisuje też efekt wojny prowadzonej przez Sowietów: "Spotkałem się w Moskwie z dawnymi rosyjskimi okupantami Afganistanu. Jedni są dziś uzależnieni od narkotyków, inni wciąż cierpią z powodu stresu pourazowego" - komentuje Independent.

@RY1@i02/2009/237/i02.2009.237.000.013a.004.jpg@RY2@

Pakistański dziennik nie szczędzi prezydentowi USA gorzkich słów. "Długo wyczekiwana polityka Obamy w sprawie Afganistanu okazała się być raczej żałosnym piskiem niż mocnym uderzeniem" - krytykuje komentator The Nation. Zamiast realistycznej kontynuacji polityki Busha Obama zdaje się szukać jedynie wyjścia z twarzą z regionu. Dla Pakistanu decyzje Białego Domu oznaczają kłopoty: po pierwsze, bo za dwa lata Amerykanie uciekną spod Hindukuszu, zostawiając Pakistan sam na sam z chaosem tuż za zachodnią granicą, a po drugie - bo do tego czasu wzmocnione siły USA zepchną do Pakistanu jeszcze więcej sił talibów.

@RY1@i02/2009/237/i02.2009.237.000.013a.005.jpg@RY2@

Kabulski dziennik podkreśla z kolei znaczenie niemilitarnych elementów nowej strategii. Zdaniem gazety odbudowa Afganistanu właściwie się nie rozpoczęła, mimo że minęło osiem lat od obalenia talibów. USA "dostarczyły niewielu, jeśli w ogóle, środków na ten cel". Za to wydały 25 razy więcej per capita i wysłały 50 razy więcej wojsk do Kosowa - przypominają Afgańczycy. Nauczką powinien być według nich Irak. Tam kluczowym błędem okazało się zignorowanie odbudowy społeczeństwa, a zamiast tego skupienie się wyłącznie na siłach bezpieczeństwa. Efekt? "Dziś Irak nie jest bardziej stabilny niż był w pierwszych miesiącach po wojnie w 2003 roku" - pisze gazeta.

@RY1@i02/2009/237/i02.2009.237.000.013a.006.jpg@RY2@

Oddział marines przed odlotem do Afganistanu

US ARMY

mariusz.janik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.